Fajerwerki z komputera. Być może pamiętacie sekwencję, w której kamera podążała nad Pekinem od placu Tienanmen do Ptasiego Gniazda. Droga ta była znaczona efektownymi wybuchami fajerwerków. 29 eksplozji, które formowały na niebie kształt ludzkich stóp, miały symbolizować 29 olimpiad i drogę jaką idea olimpijska pokonała zanim dotarła Pekinu. Krótko po ceremonii wyjawiono, że były one efektem pracy speców od efektów specjalnych. Cała ta sekwencja łącznie z trzęsącą się kamerą symulującą widok z helikoptera, powstała w komputerze i została dołączona do transmisji telewizyjnej.
Mini playback show. Podczas próby ceremonii otwarcia, wysoki działacz partyjny stwierdził, że 7-letnia Yang Peiyi, ma co prawda anielski głosik, ale zbyt pulchną buzię i krzywe zęby. - Powiedział, że musimy to naprawić, więc to zrobiliśmy - powiedział producent muzyczny widowiska. W rezultacie widzowie słyszeli śpiewającą Yang Peiyi, ale widzieli 9-letnią Lin Miaoke w ślicznej czerwonej sukience. Jak uzasadnił później producent: - Dziecko przed kamerą powinno wyjść bez skazy w wyglądzie, w uczuciach i ekspresji. Lin Miaoke jest wspaniała pod tym względem. Więcej o mistyfikacji przeczytacie tutaj .
Klimatyzowane flagi. Wszyscy, którzy mieli okazję oglądać otwarcie igrzysk na stadionie, złorzeczyli na panujący tam niesamowity gorąc. Skoro na przygotowanie ceremonii wydano 300 milionów dolarów, czy nie można było zrobić klimatyzacji? Okazało się, że na stadionie były maszyny produkujące wiatr, ale używane tylko do wprawiania w ruch flagi chińskiej .
Niebieski ekran śmierci. Ciężko przypisywać tę ''wpadkę'' organizatorom igrzysk, skoro zdarza się ona każdemu użytkownikowi systemu operacyjnego Windows. Tak czy siak, zgromadzeni na stadionie widzowie, podczas zapalania znicza olimpijskiego mieli okazję zobaczyć awarię jednego z projektorów, który przez pewien czas wyświetlał na koronie Ptasiego Gniazda niebieski ekran informujący o błędzie krytycznym Windowsa. Zdjęcia można zobaczyć tutaj .
Kryptoreklama przy zapalaniu znicza. Człowiek, który dostąpił zaszczytu zapalenia znicza, Li Ning, to słynny gimnastyk i multimedalista olimpijski. Li Ning to także nazwa największej chińskiej marki odzieżowej i obuwniczej, która na rodzimym rynku nie tylko wytrzymuje konkurencję z zachodnimi molochami, ale też stopniowo zdobywa nowe rynki. Po tym jak Li Ning przefrunął nad stadionem z pochodnią w ręku, akcje jego firmy podskoczyły o 5% . Są tacy, którzy kręcą nosem na takiego a nie innego ''zniczozapalacza'' ze względu na z założenia niekomercyjny wymiar ceremonii otwarcia.
Odwrócona flaga chińska. Jednym z najlepiej strzeżonych sekretów ceremonii był plan, aby Yao Mingowi, chorążemu reprezentacji Chin, towarzyszył 9-letni chłopiec - jedno z dziesięciu dzieci, które przeżyły zawalenie się szkoły w Yingxiu, podczas trzęsienia ziemi w Chinach. Mały bohater, który spod gruzów uratował nie tylko siebie, ale dwóch kolegów wystąpił w końcu u boku najlepszego chińskiego koszykarza. Niestety flaga Chin, którą dziarsko wymachiwał, była odwrócona do góry nogami. Chińska agencja informacyjna Xinhua uwieczniła ten moment na zdjęciu i natychmiast zakazała jego używania. Nie usunęła go jednak ze swojej strony .
Katorżnicze treningi uśmiechania. Kiedy rozpoczęto castingi na tancerki i hostessy, które miały wystąpić na ceremonii otwarcia, dano jasno do zrozumienia - jeśli nie jesteś chodzącym ideałem daj sobie spokój. Kandydatki miały mierzyć przynajmniej 166 cm, być szczupłe i mieć piękne twarze. Żadnych wyjątków. Dodatkowo każda z nich musiała rozebrać się do naga przed komisją i poddać się wnikliwemu mierzeniu linijką, które miało określić jak blisko jej do ideału. Dziewczęta przeszły także katorżniczy trening właściwego uśmiechania się, o którym m.in. pisaliśmy tutaj .
Żołnierze w pieluchach. Centralną dekoracją otwarcia igrzysk był ogromny zwój. Niedawno wyjawiono, że zanim został rozwinięty nad płytą stadionu, pozostawał ukryty przez siedem godzin. Obsługiwało go 900. żołnierzy w pieluchach - zabroniono im bowiem nawet przerw na wizytę w toalecie.
Rok głodówki w zamian za dyplom. Jednym z elementów ceremonii był pokaz kung-fu. Jedna z norweskich gazet ujawniła w jakich warunkach przygotowywali się do swojego wielkiego występu - spędzili rok w obozie wojskowym poza miastem, w fatalnych warunkach, trenując 16 godzin dziennie. Brakowało jedzenia, a gdy po licznych skargach zainstalowano w ich barakach klimatyzację, okazało się, że większość sprzętu jest stara i po prostu nie działa. Próba generalna na stadionie trwała 51 godzin non stop. Performerzy znów nie mieli co jeśc, a także nie mieli gdzie spać. Nagrodą za ten trud był olimpijski dyplom.
Sparaliżowana tancerka. 27 lipca podczas jednej z prób, 26-letnia tancerka Liu Yan wskoczyła na ruchomą platformę, która zerwała się pod jej ciężarem. Liu spadła do głębokiego na 3 metry szybu, na metalową prowadnicę. Według pierwszych doniesień tancerka doznała tylko lekkich obrażeń, jednak po licznych plotkach, które pojawiły się w chińskim internecie, rząd chiński przyznał, że Liu Yan najprawdopodobniej będzie do końca życia sparaliżowana od pasa w dół. Jednocześnie pojawiły się zdjęcia uśmiechniętej dziewczyny na szpitalnym łóżku, pokazującej palcami gest zwycięstwa i pochwały jej osobistego poświęcenia dla Chin i idei olimpijskiej.
Ciąg dalszy zapewne nastąpi.