Wycofywanie się z igrzysk zdarza się

Przez moment wydawało się, że liczba państw walczących w Pekinie zmniejszy się. Wycofanie swej reprezentacji jako reakcję na agresję ze strony Rosji zapowiedziała Gruzja, która z pomysłu szybko się dość szybko wycofała. Gdyby jednak groźba ta została zrealizowana, to nie byłby to jedyny przypadek, gdy jakiś kraj nie chciał poczekać do ceremonii zamknięcia igrzysk.

1956 - w Melbourne sytuacja była dość wyjątkowa, bo konkurencje jeździeckie rozegrano pięć miesięcy przed całą resztą, w dodatku w Sztokholmie. Do Australii nie poleciała część ekip, która o medale walczyła w Szwecji. Holandia, Szwajcaria i Hiszpania protestowały w ten sposób przeciw radzieckiej interwencji na Węgrzech. Egipt zaś był zajęty kryzysem sueskim i nie podobał mu się najazd wojsk izraelskich, francuskich i brytyjskich. W domu zostali też sportowcy z Kambodży, oni jednak protestowali najwyżej przeciw koniom, na których ich dwaj jeźdźcy jechali w Sztokholmie. Do dziś nie wiadomo, czy to z winy rumaków żaden z nich nie zdołał ukończyć zawodów. Z tego jednak, co wiemy, konie jako jedyne stworzenia nie były w tym burzliwym roku uwikłane w żaden konflikt międzynarodowy.

1964 - sportowcy z Libii po raz pierwszy pojawili się na letnich igrzyskach w Tokio. Chyba im się nie spodobało, bo po ceremonii otwarcia wrócili do domu. Na całe szczęście po olimpijskim incydencie pozostały znaczki pocztowe, w razie gdyby którykolwiek z libijskich sportowców zapomniał, że był w stolicy Japonii Dzięki nim może się też tam po raz kolejny wysłać.

1976 - w Montrealu poszło o Nową Zelandię, która olała utrzymywanie RPA w izolacji i pozwoliła swoim rugbystom na spotkania z apartheidowymi zawodnikami. Kongo stwierdziło, że All Blacks powinni zostać ukarani i wycofało się z zawodów, a w ślad za nim blisko trzydzieści innych, afrykańskich państw. Cztery jednak zaspały - Kamerun, Maroko, Tunezja i Egipt wróciły do domu dopiero po dwóch dniach igrzysk. Może ich reprezentanci chcieli zobaczyć ceremonię otwarcia i zrobić zakupy w sklepie bezcłowym na lotnisku?

1980 - Liberia zrobiła w Moskwie podobny manewr, jak Libia w Tokio, w końcu wspólny rdzeń w nazwie kraju zobowiązuje. Po ceremonii otwarcia cała siódemka liberyjskich sportowców przypomniała sobie o włączonych żelazkach i czym prędzej poleciała je wyłączyć. Albo po prostu przypomniało im się, że przewodzące bojkotowi igrzysk Stany Zjednoczony wpompowały w kraj pół miliarda dolarów w zamian za wyparcie radzieckich wpływów. Łącznie jednak w Rosji zabrakło aż 62 krajów, więc zniknięcie Fantastycznej Siódemki z Liberii też można było przegapić.

Swoją drogą czekamy teraz na pojedynki gruzińskich i rosyjskich sportowców, mając jednocześnie nadzieję, że mimo politycznego zamieszania pozostanie ona wyłącznie na sportowym poziomie. I wypada nam tylko współczuć zawodnikom, że jak zwykle politycy mogą swoimi działaniami zepsuć lata ich przygotowań do takiej imprezy.

Bazyl & Miszeffsky ( Po Bandzie.pl )