Z czuba z Pekinu: Prawdziwe oblicze Chin

Maciej Grabowski, polski olimpijczyk, w niedawnym wywiadzie dla "Życia Warszawy" mówi tak: "Centrum jest ikoną nowoczesności, ale że jest to ściema można zauważyć wyjeżdżając na obrzeża lub wioski. Tam ludzie nie są już sztucznie uśmiechnięci, nie jeżdżą luksusowymi samochodami tylko starymi rowerami. Chiny to kraj kontrastów. Ich prawdziwy obraz można zobaczyć na wioskach". Gratuluję.

Z czuba nadaje z Pekinu - więcej na blogu Bohdana Pękackiego

Mój chiński znajomy mówi tak: Chiny mają milion twarzy.

Moja polska znajoma, zawodowo zajmująca się sinologią mówi z kolei tak: Pogódź się z tym, że nie znajdziesz w Chinach żadnych odpowiedzi, same pytania.

Włodzimierz Kalicki w swojej książce ''W Domu Smoka'' (zabrałem ją ze sobą do Pekinu, jest fascynująca), która jest reportażem z podróży po Chinach, cytuje jednego ze swoich towarzyszy: Każdemu, kto jest po raz pierwszy w Chinach, po miesiącu wydaje się, że rozumie już wszystko. I każdy po miesiącu odkrywa, że rzeczy proste, znajome, oczywiste, mają drugie dno.

Maciej Grabowski za to mówi, że prawdziwy obraz Chin można zobaczyć na wioskach. Kilka pytań w takim razie, z własnych doświadczeń:

Czy prawdziwy jest właściciel mojego hotelu, który sprawdza, co robię w internecie, czy prawdziwy jest właściciel mojego hotelu, który, gdy choruję przychodzi, interesuje się, proponuje pomoc i szuka dla mnie lekarza?

Czy prawdziwy jest Pekińczyk, który po hutnogu (tradycyjnej chińskiej dzielnicy, każdy musi ocenić czy malowniczej, czy zrujnowanej) jeździ lexusem, czy prawdziwy jest Pekińczyk, który po hutongu jeździ rowerem pamiętającym prawdopodobnie cesarzy.

Czy prawdziwa jest wioska 100 kilometrów od stolicy, czy prawdziwe jest centrum finansowe Pekinu, w którym mają miejsce najważniejsze transakcje na świecie.

Czy prawdziwy jest kolorowy strój wolontariusza na igrzyskach, czy prawdziwy jest szary, jednolity strój zamiatacza ulic?

Czy prawdziwi są emeryci, którzy na placach miasta wieczorami urządzają tańce, czy prawdziwi są emeryci protestujący przeciwko wyburzaniu ich domów na potrzeby igrzysk?

Czy prawdziwe są bannery z reklamami igrzysk, czy prawdziwe są brudne mury za nimi schowane?

Jestem w Pekinie od kilku dni, nie byłem jeszcze nigdzie poza stolicą Chin. Maciej Grabowski jest tu nieco dłużej. Niedługo, licząc z zeszłorocznymi regatami przedolimpijskimi, pewnie mu stuknie już cały miesiąc.

Bohdan Pękacki, Pekin