Jedenasty diabelski wypadek z Tour de France

Jak obwieściliśmy w niedawno, nie emocjonujemy się tegorocznym Tour de France, ale nie przepuścimy okazji, żeby dopisać aneks do naszego zestawienia 10 diabelskich kraks z TdF . Tym razem zamiast złowieszczych barierek, krawężników czy psów w głównej roli niespodziewanie wystąpił znak drogowy. Najbardziej zaskoczony był Sven Krauss.

Jednym z zadań znaków drogowych jest ostrzeganie. Niestety na trasie 13. etapu francuskiego wyścigu nikt nie ustawił znaku ostrzegającego przed znakami drogowymi. Na tym niedopatrzeniu najbardziej ucierpiał Sven Krauss z teamu Gerolsteiner - zobaczcie sami (szukajcie wylatującego w powietrze roweru):

Znakowi oraz kolarzowi nic się nie stało - Krauss natychmiast wymienił rower i pognał dalej. Miejmy nadzieję, że był nieco bardziej uważny.