Z Czuba Watch: Co Beenhakker robi Lacie?

Grzegorz Lato jest od kilku tygodni najpopularniejszym działaczem PZPN, prawdopodobnie znaleźć go można nawet w puszkach skumbrii w tomacie. W zasadzie mieliśmy już o nim nie pisać, żeby nie przeniósł się także do puszek paprykarza szczecińskiego, ale co my możemy, kiedy Lato z każdym wywiadem rozkłada nas na łopatki. Co więcej, jego słowa świadczą dobitnie, że jeśli oddać mu polską piłkę - ją również rozłoży.
  • Link został skopiowany
Fot. Karol Pietek / Agencja Wyborcza.pl Fot. Karol Pietek / Agencja G

Tym razem z przyszłym/niedoszłym prezesem PZPN postanowił porozmawiać dziennik ''Polska''. Po pierwsze, mamy zestaw obowiązkowy - Beenhakker musi odejść. Skoro nie udało się go wywalić po Euro, to może chociaż będzie tak miły, że przegra coś w eliminacjach i będzie można go wywalić wtedy.

Ja sobie nie wyobrażam, że jeśli - odpukać - przegralibyśmy jesienią z Czechami i Słowacją, to Leo nadal siedziałby nam na karku.

Zrozumieliśmy już, dlaczego Lato tak nie lubi Beenhakkera. Gdyby nam ktoś siedział na karku - też byśmy za nim nie przepadali i chcieli się go jak najszybciej pozbyć. Zastanawia nas tylko jedno - czy Leo już przyjeżdżając do Polski zamierzał usiąść na karku legendy naszej piłki, czy może wpadł na ten pomysł dopiero po przyjeździe, kiedy zobaczył kark Grzegorza Laty gdzieś na korytarzu w siedzibie PZPN.

Po drugie - mamy kampanię wyborczą na prezesa PZPN. Lato już jakiś czas temu zatrudnił agencję zajmującą się kreowaniem wizerunku, która ma wykreować jego wizerunek tak, żeby w niczym nie przypominał Grzegorza Laty. Być może też za jej radą skorzystał teraz z okazji i powiedział kilka ciepłych słów o swoim ewentualnym konkurencie do stołka - Jerzym Engelu.

Jurek do mnie wydzwania. Nie wiem w jakiej sprawie? Może ma wreszcie pomysł na szkolenie młodzieży, czym jako wiceprezes miał się od dawna zajmować.

Przy okazji Lato pochwalił się, że on, w odróżnieniu od Engela pomysł ma.

Sztandarowym założeniem Pańskiego programu będzie stworzenie systemu szkolenia na wzór holenderski, który ma pomóc Panu wdrożyć Włodzimierz Smolarek? - To na pewno będzie jeden z najważniejszych punktów.

Najpierw zastanawialiśmy się, dlaczego system holenderski ma wprowadzać Polak, jeśli mamy w Polsce autentycznego Holendra. Potem nas olśniło - przecież jeśli Lato zostanie prezesem, to już tego Holendra mieć nie będziemy.

Na koniec - Lato się poskarżył na media, zapowiedział jednak, że się nie podda.

Nie dają mi spokoju. Jadą po mnie równo, ale się tym nie przejmuję, w przeciwieństwie do Michała. Mnie to tylko uodparnia. Przez cztery lata będę musiał te ciosy poniżej pasa wytrzymywać. Co cię jednak nie zabije, to cię wzmocni. Zawsze powtarzam sobie, co ludzie, którzy mnie tak wściekle atakują, zrobili dla polskiej piłki i czy choć w 10 procentach osiągnęli w futbolu tyle co ja.

I to jest jeden z głównych powodów, dla których nie chcieliśmy już pisać o Lacie. Osobiście wolelibyśmy go raczej nie wzmacniać. Jeszcze mocniejszy Grzegorz Lato - to już chyba byłoby ponad nasze siły.

Czytaj też:

The Best of Grzegorz Lato

Gmoch o Lacie: On na prezesa? Przecież trzeba umieć czytać i pisać!

Jak Lato ze Smolarkiem chcą zreformować polską piłkę

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

  • Link został skopiowany