Z Czuba Watch: Asceta Piechniczek nie chce Euro 2012

Czy Antoni Piechniczek nie chce Euro 2012 w Polsce? Po jakimi warunkami Maciej Lampe zgodziłby się wrócić do NBA? Jak będzie wyglądała kadra skoczków z Robertem Mateją w sztabie szkoleniowym? Nadal jesteśmy obrażeni, więc w tym odcinku Z Czuba Watch ani słowa o Orange Ekstraklasie.

Antoni Piechniczek tygodnia

Antoni Piechniczek chyba nie lubi piłki nożnej. Na pewno nie lubi Ligi Mistrzów. I chyba nie chce Euro 2012 w Polsce. Takie wnioski można przynajmniej wysnuć po przeczytaniu wywiadu, którego udzielił dziennikowi "Sport" . Bardzo ciekawe jest to, co były selekcjoner (bardzo były, choć dwukrotny) sądzi o samej istocie piłki nożnej:

Piłka zawsze była dyscypliną plebejską, czerpiącą swą siłę z masowości, a nie elitarności.

Moglibyśmy w tym momencie zacząć dyskutować o tym, czy tak elitarne rozgrywki jak Liga Mistrzów raczej poprawiają, czy raczej psują piłkę, moglibyśmy zacząć się też głośno zastanawiać jak się ma elitarny mundial do nie tak elitarnych eliminacji, ale szkoda czasu. Pan Antoni bowiem jest najwyraźniej ascetą, który spartańskie warunki ceni sobie wyżej niż sportowe sukcesy. Być może uważa, że takie zbytki jak porządny stadion czy odnowa biologiczna kalają duszę i odciągają ją od spraw wyższych. Pan senator uważa, że warunki w jakich się gra i trenuje nie mają z jakością samej piłki nic wspólnego:

Piłka nożna to wyjątkowo nieskomplikowana gra. Potrzeba boiska o wymiarach 105x68 metrów, jupiterów i szatni. I tyle. Kto powiedział, że musimy od razu mieć cacka typu stadion w Grodzisku czy Wronkach?

W zasadzie moglibyśmy zostawić to bez komentarza. Ewentualnie moglibyśmy wspomnieć o tym, że przeraża nas spojrzenie na polską piłkę byłego (bardzo byłego) selekcjonera i co gorsza senatora, który powinien chyba walczyć o poprawę skandalicznego stanu polskiej infrastruktury piłkarskiej. Zamiast tego jednak odpowiemy na zadane przez pana Antoniego pytanie - kto powiedział, że musimy mieć stadiony? UEFA, przyznając nam organizację Euro 2012. Chyba chcemy je zorganizować panie były (bardzo były) selekcjonerze i senatorze, prawda?

Zorientowany trener tygodnia

Adam Małysz będzie miał nowego trenera - Roberta Mateję. W zasadzie już to jest śmieszne samo w sobie, ale prawdziwy urok ma w sobie wywiad , jakiego Mateja udzielił "Gazecie Wyborczej" . Jak nasz najbardziej zczubowaty skoczek w historii widzi swoją przyszłą współpracę ze sztabem kadry?

- Mam wizję, ale jej nie zdradzę.

 

- Nigdy nie próbowałem trenerki, więc nie wiem.

 

- Nie wiem dokładnie, na czym miałaby polegać współpraca.

 

- Nie wiem, czy jestem dla nich autorytetem.

 

- Nie wiem, ile będę zarabiał.

 

- Ziarno do ziarnka i zbierze się miarka.

Dziękujemy, już wszystko wiemy i o przyszłość Małysza jesteśmy duuuuużo spokojniejsi. Ale na przyszłość mamy małą podpowiedź, jak radzić sobie z mediami, które zadają trudne pytania.

Autoszacunek tygodnia

Przede wszystkim trzeba się szanować, to powszechnie znana jest rzecz. Tę prawdę wziął sobie do serca Maciej Lampe, który owszem, zgodziłby się wrócić do NBA, ale nie po to, żeby grać ogony. Jak powiedział "Faktowi" :

Kiedy trafiłem do NBA, nie byłem gotowy na grę na takim poziomie. Teraz zgodziłbym się na powrót do tej ligi tylko pod warunkiem, że dostanę ważną rolę w zespole.

Na miejscu menedżerów drużyn NBA natychmiast rzucilibyśmy się z ofertą lukratywnego kontraktu i próbowali przebłagać Lampego, żeby łaskawie zechciał u nas grać. Rzut oka na statystyki Lampego z jego ostatniego sezonu w NBA od razu by nas przekonały. 0,7 punktu, 1,5 zbiórki i 0,3 asysty na mecz piechotą nie chodzi.

Cytat tygodnia

Już się nie możemy doczekać Roberta Matei, jako trenera Adama Małysza. Kolejne odcinki Z Czuba Watch będą się pisały same. Na dobry początek, perełka ze skarbnicy wiedzy pana Roberta z wywiadu udzielonego "Gazecie Wyborczej" :

Prawda jest taka, że Adam wie jak skakać.

Hm, cztery zwycięstwa w Pucharze Świata, cztery tytuły mistrza świata, wicemistrzostwo świata, dwa medale olimpijskie, 38 wygranych konkursów Pucharu Świata. Wielkie nieba, rzeczywiście ten Małysz potrafi skakać. Jak to się stało, że tego nie zauważyliśmy?

Niesportowy tytuł tygodnia

Beata Kozidrak zarobi 3 mln zł. Jeśli wybieracie się latem nad polskie morze uprzedzamy - macie dużo większą szansę na to, że spotkacie Beatę Kozidrak niż na to, że jej tam nie spotkacie. Jak grozi "Fakt" :

Podczas gdy inni będą się wylegiwać na słonecznej plaży , Beata Kozidrak (48 l.), zamierza ciężko pracować. Trudno się dziwić. Dla niej okres wakacyjny to okazja do niezłego zarobku. Latem piosenkarka może się wzbogacić nawet o 3 mln zł! Jak potwierdził nam menedżer i mąż gwiazdy, artystka ma już zarezerwowane prawie całe lato. Artystka odwiedzi większość nadmorskich miejscowości.

Czujcie się ostrzeżeni.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.