Eliminacje do Eurowizji - zczuba, nie na żywo, za to bardzo boleśnie

W życiu każdego prawdziwego pismaka produkującego się o sporcie, przychodzi czasem taki moment, w którym musi odkleić się od rozgrywek V piłkarskiej ligi albańskiej czy zawodów w rzucie kaloszem i odkryć za oknem prawdziwy, bezsportowy świat. Poznać wreszcie, czym interesują się prawdziwi ludzie z krwi i kości, a nie bezmózgie góry mięśni z NFL z kreatyną zamiast krwi. I obejrzeć sobie na ten przykład eliminacje do Euro.......wizji. Pomysłu tego zdążyliśmy pożałować w pierwsze pięć sekund, jednak postanowiliśmy sprostać wyzwaniu i usiedzieć do końca, mimo że od początku cała ta impreza jawiła nam się jako jeden wielki, muzyczny Eddie "The Eagle" Edwards, nieporadnie lądujący na muzycznej buli. Zboczenie zawodowe sprawiło, że także poszczególni uczestnicy dziwnie przypominali nam znane z boisk postacie.

Izabela Kopeć - San Antonio Spurs

Ona umie śpiewać, a oni grać. Także słuchanie Izy i podziwianie boiskowych wyczynów Ostróg budzi w nas identyczne emocje - zasypiamy.

Isis Gee - Leo Beenhakker/ Raul Lozano / Hannu Lepistoe/ Marco Bonita

Naszym zdaniem szanowne jury oraz telewidzowie (którym jakoś nigdy nie ufaliśmy) poszły tym samym tropem, co rodzime związki sportowe i uznały, że gdzie Polak nie może, tam kogo innego pośle. Wymienieni szkoleniowcy i Isis mają pewną cechę wspólną - nie chcielibyśmy się obudzić obok żadnego z nich. I pewną różnicę - w ich umiejętności trenerskie nie wątpimy, za to muzyczny popis Gee to dla nas mistrzostwo piątej ligi Tragediastanu.

Plastic - Chris Kirkland

Plastik, szkło, co za różnica. Problem jest tylko taki, że przypuszczalnie nawet po recyklingu nie dałoby się tego słuchać. Pozostając przy terminologii materiałowej, słuchanie tej kapeli przypominało nieco przyjemność z wykręcania pośladkami samby na papierze ściernym lub mycie rąk brzeszczotem stalowej piły.

Kasia Nova - Fulham

Przeciętna, przeciętna, przeciętna, przeciętna, przeciętna, przeciętna, przeciętna.

Szwedzi z Man Meadow - Reprezentacja Trzech Koron ( 1655 do dziś)

Przyjeżdżają na nasze ziemie, gwałcą nasze kobiety, zabierają naszą trzodę, cenne eliminacyjne punkty i jeszcze rujnują nasz gust.

Sandra Oxenryd - Zinedine Zidane

Zauważyliśmy, że Sandra nie jest łysa i nie pochodzi z Algierii. Jednak tak jak Zizou mógł w finale Mundialu w Niemczech być dla Francuzów superhero, a wyleciał z boiska, tak panna Oxenryd chciała swym "Superhero" zdobyć bilet na Eurowizję, ale po tym występie nie starczy jej chyba nawet na powrotny do Sztokholmu.

Natasza Urbańska - Emmanuel Olisadebe

Tak jak Oli zmagał się kiedyś z językiem polskim, tak Natasza przez cały utwór walczyła z angielskim akcentem. Obu nie wróżymy już żadnej wielkiej kariery.

Margo - Peter Schmeichel

On stał, ona też stała. Więcej podobieństw nie znaleźliśmy, bo zasnęliśmy, ale chyba nie była wysokim Duńczykiem. Może chociaż jej pradziadek miał na imię Bolesław?

Queens - Igor Sypniewski

W obu przypadkach miała być wielka kariera, a wyszła wielka tragedia. Jeśli one "pięknie brzmią w trójgłosie", to na następnym meczu ŁKS-u poprowadzimy doping razem z Igorem.

Edi Ann - Juan Roman Riquelme

Niby nie najgorzej i dobrze technicznie, ale jakoś trochę bez zaangażowania, miękko i wzruszająco . Choć i tak jak dla Romka nieco za szybko.

Starnawki & Urban Noiz - Piotr i Paweł Brożek

Ci pierwsi chcieliby grać jak Timberlake, ale im nie wychodzi. Ci drudzy strzelać tyle co Rooney, ale też jakoś nie mogą.

Afromental - Shawn Bradley .

Też niby grał mniej więcej to samo, co czarni, miał warunki i starał się być jednym z nich, ale niestety wciąż pozostawał tylko białym z grą drewnianą jak afromentalne teksty.

Copyright © Agora SA