Watykan popiera piłkę nożną. Fair play i kulturalny doping niekoniecznie

O "Cleric Cup", czyli piłkarskim turnieju kleryków i uczniów seminariów organizowanym pod auspicjami Watykanu, już kiedyś można było na naszych łamach przeczytać. Padło wtedy kilka propozycji uatrakcyjnienia tych rozrywek, z karami za zdjęcie sutanny po strzelonym golu i czarną kartką za nepotyzm i symonię na czele. Wtedy żartowaliśmy, ale dziś będziemy poważni, bo poważni okazują się uczestnicy tego turnieju i ich kibice. Czasem nawet aż za bardzo.

Na początku tego miesiąca papież Benedykt XVI mówił o futbolu i jego misji, którą jest promowanie szczerości, solidarności i braterstwa. Idea to piękna, ale realna jak się okazuje tylko przy okazji meczów towarzyskich. Bo gdy organizuje się turniej dla 18 drużyn, wśród których są reprezentanci 51 narodowości, to pewne jest, że ktoś będzie chciał go wygrać i to nawet za cenę grzechu lekkiego.

Już w pierwszym tygodniu rozgrywek trzech piłkarzy obejrzało czerwone kartki. Tylko jedna z nich została wręczona za brutalny faul, pozostałe za kłótnie. Czerwony kartonik obejrzał pomocnik z Ekwadoru, który po meczu wdał się w zbyt ożywioną wymianę zdań z przeciwnikiem, a także trener, który stekiem wyzwisk obrzucił Bogu ducha winnego sędziego. Jakby tego było mało, organizatorzy grożą, że kolejne mecze klerycy będą rozgrywać przy pustych trybunach, jeśli kibice (w większości uczniowie seminariów) nie zaczną kibicować kulturalnie.

Standardowe wyposażenie kibiców to bębny (ulubiony "oręż" meksykańskiej części piłkarskiego kleru), megafony (preferowane przez Włochów) oraz boomboxy (na których puszczają reggae afrykańscy seminaryści), a także trąbki i marakasy. Dodajmy do tego głośny doping i skandowanie, często po łacinie i trudno się dziwić mieszkańcom okolicznych zabudowań, że nieustannie skarżą się na hałas. Organizatorzy zakazali więc głośnego dopingu, ale część kibiców zapowiedziała już, że z odśpiewywania hymnów nie zrezygnuje.

Dodajmy, że poprzednia edycja turnieju zakończyła się ogromną kłótnią zawodników z sędzią, po tym jak arbiter podyktował karnego w meczu finałowym, zdaniem poszkodowanej drużyny, niesłusznie.

Miejmy nadzieję, że Puchar Kleryków przebiegać będzie już bez ekscesów. Kto jak kto, ale księża powinni pamiętać, że gra toczy się o większą nagrodę niż tylko pamiątkowy puchar.