Pekiński bal maskowy

Wbrew pozorom ta informacja nie jest związana z trwającym karnawałem. Brytyjscy olimpijczycy planują przyjechać do Pekinu ze specjalnymi maskami, mającymi ich ochronić przed zanieczyszczonym powietrzem, które pozostaje największą zmorą organizatorów Igrzysk (większą niż pogoda i plucie w miejscach publicznych).

Brytyjczycy poszli za radą naukowców i lekarzy, którzy zalecają wszystkim sportowcom biorącym udział w zawodach rozgrywanych na (nie)świeżym powietrzu (przede wszystkim lekkoatleci, kolarze i wioślarze) noszenie specjalnych masek filtrujących wdychane powietrze. O sprawie pisze "Telegraph" .

Przetestowano już prototyp, wśród testerów była m.in. cierpiąca na astmę Paula Radcliffe, która wyjątkowo obawia się swojego występu na trasie maratonu. Oprócz niej maskę wypróbował inny brytyjski długodystansowiec, Mohammed Farah. Prezentował się tak:

Projektanci nie zdradzają jej budowy w obawie przed skopiowaniem ich technologii przez inne państwa, jednak wiadomo, że Amerykanie także pracują nad podobną zabaweczką. O polskich planach w tym temacie nic nie słyszeliśmy, choć niektórzy z naszych sportowców na pewno jakąś maskę będą mieli pod ręką.

Przepisy zakazują co prawda startów w masce, jednak Brytyjczycy zamierzają nosić je podczas treningów, rozgrzewek czy przemieszczania się po mieście. Wątpimy czy organizatorzy Olimpiady będą zadowoleni z jej zamaskowanego wizerunku, wątpimy też czy sami sportowcy cieszą się z udziału w tym balu maskowym. Wybaczcie nam brak szacunku dla ludzkiego zdrowia, ale dla dobra imprezy mamy nadzieję, że chociaż hostessy i cheerleaderki nie pochowają buziek. Choć czytając o stopniu zanieczyszczenia pekińskiego powietrza, zastanawiamy się, czy w ogóle będzie je widać przez te chmury smogu.