Czarne kwiaty, białe korzenie: Kto Murzyna ma, u tego Murzyn gra.

Bon mot z polskiej komedii "Czarodziej z Harlemu", jest mottem naszego dzisiejszego felietonu. Wspomniany film opowiadał o ciemnoskórym koszykarzu, który przyjeżdża do kraju nad Wisłą, aby uratować przed spadkiem z ligi zespół Stali Tczew. Postanowiliśmy przypomnieć dzisiaj kilka ciemnoskórych postaci, które pokazały Polakom, że koszykówka to nie tylko lay-up i rzut z półdystansu.

Keith Williams - co prawda pionierem był Kent Washington, który w latach 70. grał w Starcie Lublin (wystąpił m.in. w "Misiu" i był pierwowzorem Abrahama Lincolna - bohatera "Czarodzieja z Harlemu"), ale pierwszym ciemnoskórym koszykarzem, który rozdziewiczył polską ligę nie tylko pod względem rasowym, ale koszykarskim był właśnie Keith. Był niekwestionowaną gwiazdą rodzimego basketu, pamiętamy go przede wszystkim z występów w Śląsku na początku lat 90 i zażartych pojedynków z Igorem Griszczukiem. Dziś Williams ma 42 lata i pracuje w ochronie lotniska w Atlancie. Jest żonaty z 15 lat młodszą amerykanką pochodzenia meksykańskiego. Cieszymy się jego szczęściem, ale zastanawiamy się, co stało się z Izą - Polką pochodzenia polskiego, której zdjęcia ukazywały się w co drugim numerze magazynu "Basket", przedstawianą zawsze jako sympatię Keitha. Kto wie - może pracuje w ochronie lotniska we Wrocławiu?

Tyrice Walker - świetna gra Williamsa otworzyła drogę do polskiej ligi dla innych ciemnoskórych zawodników, a tym, który najlepiej wykorzystał tę szansę, był Walker. Pojawił się w połowie lat 90, prowadząc po najwyższe laury drużynę Mazowszanki Pekaes Pruszków. Nigdy nie zapomnimy transmisji Warszawskiego Ośrodka Telewizyjnego i nieśmiertelnych okrzyków Wojciecha Zielińskiego, gdy Tyrice kończył kontratak ("Łokeeeeeer, Łokeeeeeer!!!"). W tamtych czasach Walker wytoczył nierówną walkę przyziemności polskiej koszykówki ligowej. Przeniósł grę ponad obręcz i choć mieliśmy wrażenie, że każdy jego wsad wyglądał tak samo, to za każdym razem podrywaliśmy się z foteli. Na świecie jest tylko jeden Walker, który budził równie duże emocje . Obecnie Tyrice jest trenerem Miami Hamilton University oraz agentem ubezpieczeniowym.

Frazier Johnson - pamiętamy, że grał w połowie lat 90 w Dojlidach Białystok. Pamiętamy, że był silniejszy i skoczniejszy od swoich przeciwników. Pamiętamy, że miał nie po kolei w głowie. Gdy władze klubu postanowiły sprawiającego kłopoty wychowawcze zawodnika zwolnić, Johnson publicznie zjadł pisemne wymówienie, które tamtego dnia otrzymał.

Oliver Miller - Blog "Basketbawful" napisał kiedyś o nim: "Miller, gdy tylko pojawił się w NBA, z miejsca ustanowił nowy standard obżarstwa. A potem go zjadł". Zespół z Pruszkowa w 2000 roku postawił wszystko na jedną szalę, sprowadzając utalentowanego, ale chorobliwie otyłego Olivera Millera. Choć w NBA utrzymywał się przez 8 lat, w Pruszkowie zabawił jedynie kilkadziesiąt dni i został zwolniony właśnie za problemy z utrzymaniem wagi. Mówi się, że próbował zjeść starą halę MKS MOS Pruszków. Miller zakotwiczył później w koszykarskim cyrku Harlem Globetrotters, ale nawet tam jego tusza szybko przestała być tolerowana. W 2003 Miller powrócił do NBA i zagrał 56 spotkań w barwach "Wilków" z Minnesotty. Zdobył w nich 124 punkty, czyli o jakieś 30 mniej niż ważył.

Antoine Joubert - jak to określił jeden z użytkowników Forum E-basket : "wyróżniał się dziwnie ułożonym rzutem oraz odstającymi uszami". Tak, to cały Joubert. Dziwny rzut i dziwne uszy, nie przeszkadzały mu jednak w regularnym umieszczaniu piłki w koszu przeciwnika. Swoją karierę w Polsce rozpoczął w 1996 roku jako bytomski Bóbr, a po 2 latach dołączył do składu Pogoni Ruda Śląska, by zakończyć swoją karierę w 2001 roku w Pruszkowie. Nie wiemy co porabiał potem, ale wierzymy, że cokolwiek by nie robił, nieortodoksyjny rzut i nieortodoksyjne uszy, wcale mu w tym nie przeszkadzają.

Richard Robinson - w latach 1995-1998 był podporą AZS Elany Toruń, do czasu kiedy puściły mu nerwy i pobił się na boisku. Pamiętamy, że imponował nam hardością i tym, że pobił się na boisku. Koszykówka potrzebuje odrobiny chuligaństwa, a z tego Robinson wywiązał się świetnie. Nie pamiętamy już, kto był wtedy obiektem ataku gracza Elany, podejrzewamy jednak, że tenże obiekt także niewiele z całego zajścia pamięta.

Byron Houston - koszykarza poznaje się nie po tym jak zaczyna, a jak kończy. Houstona, który trafił na polskie parkiety w 1998 roku, jako zawodnik Trefla Sopot, pamiętamy właśnie głównie z tego, jak skończył. A skończył raczej smutno. Karierę koszykarza zamienił na karierą zboczeńca i w wolnych chwilach obnażał się w miejscach publicznych. Miesiąc temu, po kolejnym tego typu incydencie, został skazany na 4 lata więzienia.

Abraham Lincoln z "Czarodzieja z Harlemu" również jakoś skończył. Konkretnie skończył w łóżku z córką prezesa Stali Tczew. W rezultacie kilkanaście lat później, cała drużyna Stali składała się z ciemnoskórych potomków Lincolna. Zawodnicy, których przedstawiliśmy, również na swój sposób zapłodnili polską ligę, pobudzili wyobraźnię krajowych kibiców i znacznie podnieśli poziom rozgrywek. Skupiliśmy się na latach 90, bo to wtedy zakwitły pierwsze czarne kwiaty na nadwiślańskich parkietach i choć ich następcy często byli lepszymi graczami, to chcieliśmy jednak oddać mały hołd tym, którzy ten biały ląd odkryli dla koszykarskiego świata. To, że w dzisiejszych czasach gracze zza oceanu nie jadą do nas jak na zsyłkę, to sukces, którego ojcami byli właśnie Williams czy Walker. Ten sukces miał oczywiście wielu ojców i Wielu z nich pominęliśmy, ale wszystkim chcemy przybić dzisiaj piątkę.

*********************

Teksty "Czarne kwiaty, białe korzenie" spółki spiro&kostrzu w soboty w serwisie, a więcej w tym klimacie na sokratesljoekelsoey.blox.pl