NBA Finals z czuba, na wpół żywo - mecz nr 3

Można powiedzieć, że to najważniejszy mecz tegorocznych finałów, Spurs wygrywając go praktycznie zapewnili sobie tytuł. Jest 3-0 w rywalizacji do czterech zwycięstw po meczu, w którym przyszli mistrzowie NBA wygrali z Cleveland Cavaliers 75-72.

Przedmeczowe nadzieje i obawy

W tej serii nie ma już co analizować. Cavaliers po prostu nie są w stanie zatrzymać liderów San Antonio. Trener Mike Brown przyznaje, że nie ma w zanadrzu żadnej magicznej sztuczki. Mówi, że nie ma pojęcia jak można zneutralizować atuty Spurs, dlatego też odpuścił sobie poniedziałkowy trening taktyczny. Gdy gracze San Antonio wybiegną dziś wieczór na parkiet Quicken Loans Arena, będą mieli już połowę zwycięstwa w kieszeni. Jedyne co mogą zrobić "Kawalerzyści", to liczyć na publiczność, własne ściany i parapety. "Z Czuba.pl" ma pomysł na to, by ta seria była jeszcze choć trochę emocjonująca. Niegłupie byłoby rozpoczęcie meczu przy stanie 25-0 dla Spurs, bo jak do tej pory, Cavs brali się do roboty dopiero w 4 kwarcie, gdy zwycięstwo "Ostróg" było już przesądzone.

Jeśli jednak LeBron nadal będzie popełniał niewymuszoną stratę, za niewymuszoną stratą, a jego świta nie przeciwstawi nic rozpędzonym Spurs, to w kolejnym meczu będziemy kibicować już Teksańczykom. Wolimy szybkie 4-0 od oglądania honorowego zwycięstwa Cavs w czwartkową noc. Szkoda naszego i Waszego czasu. Wolimy te chwile spędzić, chociażby w towarzystwie pięknej kobiety, obserwując jak doi kozę, albo pogramy w pikuty . Rozważymy też opcję z pójściem spać. Jeśli dostaniemy dzisiaj powtórkę z wątpliwej rozrywki, to przygotujcie się na kolejne fotki owiec.

Pierwsza kwarta

W studio NBA siedzą Jeff van Gundy i Mark Jackson. Przypominamy sobie, jak Wojciech Michałowicz, komentując jeszcze dla TVN, powiedział o Marku: "Ekszyn dżekszyn czyli dżekson wprawiający wszystko w ruch". Dzisiaj jednak panu Wojtkowi dziękujemy kolejny raz, oglądamy mecz u Chińczyków. W składach jedna zmiana - Gibson za kontuzjowanego Hughesa. Tony Parker nie trafił pierwszych dwóch rzutów wolnych, ciekawe czy to coś znaczy. Cleveland wyszli na parkiet bardzo skoncentrowani, nawet jeśli pudłują, to Ilgauskas, Gooden i Varejao robią swoje na tablicy. Minęło 5 minut meczu a Cavs wciąż prowadzą!!! Gdyby Pavlovic umiał wykonywać layupy, grałby w San Antonio - gra jednak w Cleveland i nie wykorzystuje kontr pudłując z najbliższej odległości. W poprzednich spotkaniach Duncan skutecznie blokował LeBrona, teraz sytuacja odwrotna- soczysta czapa gracza Cleveland na skrzydłowym Spurs. Po pierwszej kwarcie mamy wrażenie, że to w ogóle inna konfrontacja, całkiem wyrównany mecz, całkiem ciekawe spotkanie. Oby tak dalej. Na razie 18-16 dla Cavs.

Druga kwarta

LeBron w tej serii ma stanowczo za długie nogi, kolejny raz zakozłował sobie w stopę. Na boisko wszedł Francisco Elson, ta pani też nazywa się Elson. Póki co, mecz ogląda się jak najlepsze odcinki "Alfa", co nas cieszy. Wymiana ciosów między oboma drużynami, Bowen trzeci raz w meczu za 3, w odpowiedzi Ilgauskas punkty z faulem, trzecim faulem Tima Duncana. W przerwie zamiast czirliderek, na środku boiska zabawiają publiczność stare gwiazdy ligi - Ewing, Walton, Russell i Erving. Stopniowo Cavs powiększają przewagę, m.in. dzięki mizernej, jak na razie, grze Tonego Parkera. Jacque Vaughn na boisko! Gdy pisaliśmy poprzednie zdanie, Robert Horry zdążył doprowadzić do remisu rzutem za 3, a Tony wyprowadził Spurs na dwupunktowe prowadzenie rzutem z końcową syreną.

Halftime

Chińczycy w przerwie katują swoich widzów rankingiem najlepszych akcji w historii play-off a my mamy dla Was coś innego:

Wprawdzie nie ma z nami Jacka Gmocha i Jerzego Engela, ale też potrafimy malować. Nazwaliśmy to "Mistrzostwo NBA w trzech prostych krokach".

Dzisiaj podręcznikowa gra Spurs szwankuje, dlatego mamy ciekawe spotkanie. Módlmy się, by tak zostało do końca.

Odgrażaliśmy się fotkami owiec zamiast relacjonowania nudów na parkiecie, ale na razie oszczędzimy wam tej przyjemności , bo nudów brak.

Trzecia kwarta

Zaczęło się zupełnie inaczej, niż w poprzedniej części. Ciąg strat i pudeł z obu stron. Obie drużyny w bólach powiększają swoje konto punktowe, twarda obrona Spurs kompletnie paraliżuje Jamesa, po drugiej stronie parkietu też trudno znaleźć chętnego do prowadzenia gry ofensywnej. Na 4 minuty przed końcem kwarty mamy remis. Właśnie sobie uświadomiliśmy, że dziś kompletnie niewidoczny jest Cycuszek Gibson, wyszedł w pierwszej piątce, może go to usztywniło, na razie 1/8 z gry. Tymczasem Bowen wywrócił się przybijając piątkę koledze z zespołu, nasze laleczki voo-doo się przydają. 15-12 w tej kwarcie dla Spurs, ale to nie był tie-break. Czeka nas jeszcze jedna odsłona.

Czwarta kwarta

Jeśli chodzi o statystyki, Spurs za 3 rzucają ze skutecznością 8/15, a Cavs 1/13. Aż trudno uwierzyć, że mamy do czynienia z najbardziej wyrównanym meczem tegorocznych finałów. Jeśli San Antonio za chwilę odskoczy, a wisi to w powietrzu, to spodziewajcie się kilku owiec na koniec relacji. Nasi komentatorzy chińscy dzisiaj są spokojniejsi, niż ostatnio, (ciekawe jak po chińsku mówi się "uuuła"). W Cleveland nie zawodzą jedynie wysocy - Ilgauskas ma już 17 zbiórek, a Gooden jest jedynym pewniakiem w ofensywie. Końcówka meczu przypomina początek trzeciej kwarty, nikomu nie udaje się trafić do kosza od kilku minut, utrzymuje się 4-punktowa przewaga Spurs. Wreszcie będziemy mieli emocjonującą końcówkę w tych finałach. 10 sekund do końca i Manu Ginobili trafił jeden z dwóch wolnych. 3 punkty przewagi Spurs. Chcemy rzutu Boobiego w ostatniej akcji! Aha. Jest inaczej. Szybkie, łatwe punkty Jamesa i 73-72 na 5 sekund przed końcem. Znowu wolne rzuca Manu i znowu mamy 3 punkty przewagi San Antonio. Powtarzamy: chcemy rzutu Cycusia w ostatniej akcji. Niestety... LeBron rzucał chyba z 10 metra.

Outro

Właściwie nie można mieć już złudzeń. San Antonio Spurs będą mistrzami NBA. Naprawdę za wysokie progi na LeBrona nogi. Gratulujemy i idziemy spać.