Polonia w Ekstraklasie, Bytom nie za prędko

Piłkarze Kmity Zabierzów podczas ostatniej kolejki II ligi zagrają po raz pierwszy w tym sezonie na własnym stadionie. Do tej pory Kmita jako gospodarz meczów II-ligowych grał na stadionie Wawelu Kraków, gdyż obiekt w Zabierzowie nie spełniał wymogów licencyjnych. O ile w przypadku zespołu z małej z miejscowości, choć przykra dla kibiców, jest to sytuacja zrozumiała, to patrząc na skrajnie brzydki, wymagający kapitalnego remontu (ba! zburzenia, zaorania, zapomnienia!) obiekt Polonii Bytom, nowego beniaminka ekstraklasy, a jednocześnie klubu o długiej i bogatej tradycji, robi się człowiekowi po prostu smutno.

"Brzydkie stadiony", "nie ma boisk" - te smutne i jednocześnie prawdziwe (na szczęście już chyba niedługi czas) hasła wpisały się w naszą rzeczywistość prawie jak goździki na Dzień Kobiet czy śnieg zalegający na ulicach przy rozbrajającym zaskoczeniu drogowców. Ale nowe stadiony od jakiegoś czasu powstają i będą powstawać, a stare w związku z wymogami licencyjnymi są remontowane. Tyle, że z tymi licencjami to bywa różnie, bo jak patrzymy na stadion w Bytomiu, to musimy się nawzajem szczypać (bez skojarzeń), że takie "coś" zostało dopuszczone do użytku na poziomie II ligi. 1600 krzesełek. Słownie: tysiąc sześćset.

To nie jest tak, że z Polonii się śmiejemy czy szydzimy - nie. Kibicom czerwono-niebieskich najzwyczajniej w świecie współczujemy, że przez tyle lat nie doczekali się godnego miejsca piłkarskich spotkań.

Po długich obiecankach-cacankach, zwodzeniu fanów i dylematach czy ma powstać zupełnie nowy obiekt, czy remontowany będzie ten przy ul. Olimpijskiej (jeszcze kilka dni temu zapytany o to dyrektor miejscowego OSiR-u powiedział - uwaga, piękne zdanie - "Sytuacja związana z przyszłością stadionu Polonii Bytom jest bardzo dynamiczna"), w końcu władze miasta zdecydowały się na drugi wariant i podjęły działania zmierzające do wybudowania na Olimpijskiej oświetlenia, podgrzewanej murawy oraz 3,5 tysiąca krzesełek.

Bytomscy kibice z takiego rozwiązania są zadowoleni (chcą zostać na obecnym stadionie), ale jednocześnie muszą liczyć się z tą smutniejszą stroną - pewnie do końca tego roku a może i przez część rundy wiosennej nie będą mogli oglądać swoich pupili "u siebie" (w grę wchodzi Opole, mówi się nawet o Śląskim). Oby tylko udało się to załatwić szybciej niż w przypadku Kmity (nazwa Tiger Kmita Zabierzów nie chce nam przejść przez klawiaturę).