Euro 2012 w służbie narodowi. Uwaga! Świństwa!

To prawda: mnóstwo dzieci przynosi bocian. Ale jest też sporo takich bobasów, które przyniósł Olivier Kahn z kolegami. Dziewięć miesięcy po zeszłorocznym mundialu przyrost naturalny Niemiec podskoczył. I to powinien być główny argument za organizacją Euro 2012 u nas.

Newsweek podaje, że w Szpitalu Centralnym w Bremie w marcu urodziło się o 28,6 % dzieci więcej niż w podobnym okresie ubiegłego roku roku. Rolf Kliche szef z kilinki położniczej w Kassel ocenia, że w jego szpitalu liczba urodzin zwiększyła się o jakieś 10% . Niemiecki szczyt mundialowych milusińskich właśnie ma miejsce.

Cóż, nie od dziś wiadomo, że dziewięć miesięcy po dużych imprezach sportowych przyrost, bo... przyrasta. Po tym jak Red Sox w 2004 wygrali World Series zanotowano boom nazwany Fenomenem Soksów. Tutaj historia Emma Smith Riseberg, która została poczęta z radości, że Skarpety wygrały. Rodzice przyznali, że po meczu byli w euforii oraz pod lekkim "wpływem" i jakoś musieli dać upust swojemu szczęściu (Po narodzinach dziewczynka dostała od nich pełne "umundurowanie" Red Sox. A dziadkowe obdarowali ją biletemi na mecze).

Skąd zjawisko?

1. Rolf Kliche uważa, że szczęście wyzwala hormony, które ułatwiają zajście w ciążę. Kiedy, po wygranym meczu, jesteśmy w dobrym nastroju nasza ochota na seks się zwiększa. "U wielu ludzi ekscytacja, którą czuli w czasie meczu trwa także po ostatnim gwizdku" - mówi doktor Kliche. Stąd żywotna potrzeba zajęcia się jakąś aktywnością fizyczną. Najlepiej w drużynie dwuosobowej.

2. Adrenalina, która wyzwala się, kiedy dopingujemy naszych poprawia wydolność organizmu: czyli możemy więcej, dłużej i bardziej wymyślnie.

3. Pary, które wspólnie emocjonują się meczem czują mocniejszą więź (psychologowie twierdzą, że silne emocje zbliżają) i są bardziej skłonne do fetowania zwycięstwa w jeden z najbardziej "więzotwórczych sposobów świata".

4. Wygrana jest świetnym afrodyzjakiem.

5. A panująca ogólnie atmosfera pod hasłem: "wina i igrzyska" sprawia, że ludzie myślą dużo (naprawdę dużo) o zabawie i przyjemnościach.