Dobry pomysł, zły pomysł. Na cztery dni przed meczem kadry

Jakby to nie zabrzmiało mecze z Azerbejdżanem i Armenią będą dla Polski kluczowe w walce o Euro 2008. Dobrym pomysłem jest się denerwować, złym - panikować.

Dobry pomysł: Zdać sobie sprawę, że w najbliższych czterech meczach (po dwa z Armenią i Azerbejdżanem) Polska musi zdobyć 12 punktów. Strata choćby dwóch ogromnie skomplikuje szansę na awans do Euro 2008.

Zły pomysł: Zdać sobie sprawę, że zdobycie 12 punktów najbliższych czterech meczach (po dwa z Armenią i Azerbejdżanem) to koniec drogi w walce o awans. Żeby być pewnymi wyjazdu na Euro 2008 Polska musi wygrać także z Kazachstanem, Finlandią i Belgią oraz zremisować z Portugalią lub Serbią.

Dobry pomysł: Jeszcze raz obejrzeć mecz z Kazachstanem. Klasa i styl gry podobne do naszych najbliższych rywali. Drużyna popełniła wówczas wiele błędów, nie wiedzieć czemu słabo zagrał Błaszczykowski, a wynik do końca wisiał na włosku. Nie chcemy więcej horrorów ze słabeuszami.

Zły pomysł: Jeszcze raz obejrzeć mecz z Portugalią. Do września nie będziemy potrzebowali takiego koncertu. W najbliższym czasie nie mamy powstrzymywać jednych najlepszych piłkarzy świata, ale jednych z najgorszych. Powtórkę najlepszego meczu ostatniego ćwierćwiecza życzymy sobie zobaczyć w rewanżu z Portugalią.

Dobry pomysł: Martwić się formą napastników. W ostatnich dwóch miesiącach Ireneusz Jeleń strzelił dwa gole (w 9 meczach), Rasiak jednego (w 9 meczach), Matusiak i Żurawski w sumie zagrali trzy mecze i nie zdobyli ani jednej bramki. Nie zazdrościmy Beenhakkerowi wyboru.

Zły pomysł: Martwić się formą obrońców. Bronowicki i Golański są kontuzjowani, Jacek Bąk wymęczony grą w Azjatyckiej Lidze Mistrzów. Ale to nie od defensywy będzie zależał sukces w meczach z Azerbejdżanem i Armenią. Choćby nie wiem jak źle zagrali Azerowie nie strzelą nam trzech bramek. A nawet jeśli to i tak napastnicy powinni zdobyć cztery. Zresztą, w ostateczności gola może strzelić też Artur Boruc. Wszak w bramkostrzelnych bramkarzy ostatnio obrodziło.

Dobry pomysł: Wierzyć w geniusz Leo Beenhakkera. Jeśli nie on, to kto? Jeśli nie z nim, to z kim?

Zły pomysł: Wierzyć w geniusz polskich piłkarzy. Wierzyliśmy. Przed jednym mundialem, przed drugim mundialem, przed tuzinem meczów o wszystko. Jak się skończyło wiecie.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.