Podczas meczu Paderborn z Borussią Monchengladbach Christoph Kramer zobaczył żółtą kartkę. Nie bardzo wiedział za co i zareagował, no cóż, tak jak reaguje większość piłkarzy w tej sytuacji, czyli "Panie sędzio, co pan, nawet go nie dotknąłem!".
Tyle, że tym razem to była prawda. Kramer naprawdę nie dotknął Kutschki, który poślizgnął się na nierównej murawie. Sędzia pokazał żółtą kartkę niesłusznie - i wtedy stał się cud, a właściwie nie cud, tylko przyzwoitość, co niestety, we współczesnym futbolu, często oznacza to samo. Kutschke podszedł do sędziego i wyjaśnił mu, że nie był faulowany i, że przewrócił się po prostu na nierównej trawie.
Musimy przyznać, że wyglądało to jak klasyczny nuras, tym bardziej więc Kutschce należy się szacunek.