Olympique Marsylia musiał zdjąć Andre Ayewa bo skończyły mu się czyste koszulki

Myśleliście, że wasz weekend był słaby? Weekend Andre Ayewa na pewno był gorszy.

Nie dość, że jego drużyna przegrała 0:2 z Montpellier (na dopiero-co-wyremontowanym, ślicznym Stade Velodrome), nie dość, że pod okiem Michela Platiniego, nie dość, że sam Ayew ucierpiał w pierwszej połowie z powodu urazu głowy, to jeszcze musiał opuścić przed czasem boisko, bo nie miał się w co ubrać.

Rana na głowie krwawiła tak mocno, że Ghanijczyk musiał się przebrać. Co też uczynił. Tyle, że w drugiej połowie rana otworzyła się ponownie, ponownie brocząc trykot zawodnika krwią. Ponownie więc zażądano od niego założenia czystej koszulki. I wtedy okazało się, że takowej nie ma, bo dla Ayewa przewidziano tylko dwie koszulki na ten mecz. To znaczy, znalazła się jeszcze jakaś, ale z numerem 33. A skoro Ayew był wpisany do protokołu z numerem 10... Sami rozumiecie. Finał był taki, że wkurzony Ayew został zmieniony w 52. minucie i do końca meczu przesiedział na ławce odziany tylko w odblaskową kamizelkę.

Andre AyewAndre Ayew Twitter.com Twitter.com