Pojedynek na brody

Niedawno ruszył sezon MLB, czyli Ligi Niezwykle Durnie Kontuzjujących Się Dżentelmenów. Póki co jednak dał nam on nie kolejny głupi uraz, a kolejne okazałe sportowe brody, czyli coś co w tych stronach cieszy się ogromną estymą.

Oto Kurt Russell w filmie "Coś" Josh Reddick - baseballista Oakland A's:

A raczej: oto broda Josha Reddicka. Ten wspaniały przykład męskości już od jakiegoś czasu jest na ustach wszystkich fanów baseballa, niestety jednak głównie kontekście próśb o jego zgolenie, wobec których jednak Reddick pozostaje, na szczęście, nieugięty:

Za godnym zapuszczenia jeszcze większej brody uporem stoi jednak nie tylko odwieczna męska chęć bycia choć raz w życiu wziętym za drwala, ale także staroświecki zakład. Otóż jakiś miesiąc temu baseballista A's został wyzwany przez przedstawiciela innego idiotycznego sportu, wrestlera Daniela Bryana, na pojedynek na brody. Zasady ich "Beard-Off" są proste: panowie nie golą się do końca roku, a potem fani wybierają zwycięzcę w głosowaniu, który w nagrodę nie musi swojej brody zgalać.

Lubimy to.

Jeśli Reddick będzie szukał wyzwań pobocznych, tudzież rewanżu po ewentualnie niepomyślnie zakończonym pojedynku z Bryanem, powinien rozejrzeć się po własnym podwórku, na którym grają także jego kolega z A's, Daric Barton oraz Jayson Werth z Washington Nationals.

Wiemy co myślicie i uwierzcie nam: dzień, w którym Z Czuba będzie mogło napisać artykuł o baseballiście kontuzjowanym przez swoją brodę, będzie dniem, w którym nasz osobisty ranking wszystkiego wzbogaci się o nową pozycję w "top 5".

Póki co jednak powitajmy Reddicka, Bryana, Bartona i Wertha w gronie najlepszych brodaczy w historii sportu.

I jeszcze taka refleksja - skoro baseball i wrestling są uznawane za sport, to czemu nie jest za niego jeszcze uznawane zapuszczanie brody? Z Czuba mogłoby wtedy przemianować się na "zwykły serwis sportowy"...

kostrzu

DOŁĄCZ DO NAS NA FACEBOOKU