Gdyby igrzyska wymyślono w Hiszpanii, Japonii albo Turcji

Wiemy już kto zorganizuje Igrzyska Olimpijskie w 2020 roku. No prawie wiemy - o zaszczyt ten ubiegają się trzy miasta - Madryt, Tokio i Stambuł, co jest całkiem niezłą okazją aby zastanowić się, co byłoby, gdyby idea igrzysk zamiast w Grecji, narodziła się właśnie w Hiszpanii, Japonii albo Turcji.

Hiszpania

- W programie igrzysk byłaby korrida, ale kolejne zmiany jej zasad wymuszane przez międzynarodową opinię publiczną sprawiłyby, że większość złotych medali zgarniałyby byki. Byłoby wiele radości.

- Połowa dyscyplin twierdziłaby, że jest niezależna i żądała własnych igrzysk.

- Igrzyska trwałyby ponad miesiąc, a nie około 2 tygodnie, jak to ma miejsce obecnie. W końcu popołudnia nie są po to, żeby prowadzić wtedy zmagania sportowe, tylko żeby udać się na sjestę.

- Termin rozpoczęcia każdej konkurencji byłby poprzedzony słowem ''około''.

Japonia

- Nikt nie byłby w stanie zrozumieć o co chodzi w ceremonii otwarcia i zakończenia igrzysk. Wprawdzie teraz ludzkość też zazwyczaj nie jest w stanie pojąć tej całej symboliki, która prawdopodobnie powstała przy udziale LSD, od dawna niepranych skarpetek albo innych ciężkich narkotyków, ale gdyby od początku byłby to wynalazek skażony japońską myślą, to nie bylibyśmy w stanie jej pojąć jeszcze bardziej. W końcu mówimy o narodzie, który z reklamy bananów potrafi zrobić coś, co przeraziłoby nawet Larsa von Triera:

- Znicz olimpijski nie byłby olbrzymią pochodnią zapalaną żywym ogniem przyniesionym z Olimpii, tylko niewielkim urządzonkiem włączanym pilotem na baterie przyniesione z fabryki Sony.

- Symbolem igrzysk nie byłoby pięć kółek, tylko trzy romby .

- Brzuch największej gwiazdy igrzysk nie wyglądałby tak...

...tylko tak

Turcja

- Złoci medaliści zamiast wieńca laurowego dostawaliby kebab z sosem czosnkowym.

- W każdej konkurencji startowałoby tylko trzech zawodników - Besiktas, Galatasaray i Fenerbahce.

- Medale miałyby kiepsko wykonane logo Roleksa.

- Połowa dyscyplin przeniosłaby się na stadiony do Niemiec.

Andrzej Bazylczuk

DOŁĄCZ DO NAS NA FACEBOOKU