Bikini + hokej = bikini + hokej

Wiadomo nie od dziś, że dla sporej części redakcji Z Czuba hokej to coś więcej niż banda szczerbatych gości z kijami i coś więcej niż religia. To religia polegająca na wyznawaniu szczerbatych gości z kijami. Których chwilowo nie pooglądamy, przynajmniej w wydaniu północnoamerykańskim, ze względu na lokaut. Na szczęście zawsze znajdzie się coś do wypełnienia tej luki. Coś znacznie mniej szczerbatego, bardziej w bikini i z mniejszą, a w zasadzie zerową, ilością lodu. Bikini Hockey League.

Może to i liga hokejowa, ale tylko w tym znaczeniu, że to hokej na rolkach, może i ma dziwne pomysły rodem z piekła czy innego MTV (zakwaterowywanie nowych zawodniczek na testy w jednym domu pełnym kamer), może i mieści się w Tulsie, czyli w samym środku niczego, ale...

Po pierwsze, jest lokaut. A jak mówi stare porzekadło - jak się nie ma, co się lubi, to się lubi to, co jest w bikini.

A po drugie - no właśnie, w bikini.

 

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej - kiedy rozgrywki, kto w tych rozgrywkach, po co te rozgrywki i jak małe są te bikini, polecamy

oficjalną stronę ligi

. Jak widać, hokej nie zginie nawet w czasie lokautu.

ŁM

DOŁĄCZ DO NAS NA FACEBOOKU

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.