Piłkarskie numery (prawie) zastrzeżone

Zdarza się, że klub zastrzega numer koszulki, z którym grał jego zawodnik. Zdarza się też, że potem zmienia zdanie. Albo zostaje do zmiany zdania zmuszony.

3 - Paolo Maldini (AC Milan)

Legendarny obrońca reprezentacji Włoch zażyczył sobie, aby zastrzeżony dla niego numer można było odwiesić - jeżeli tylko wszystko zostanie w rodzinie. Synowie Paola, Christian i Daniel, grają w młodzieżowych drużynach Milanu i jeśli tylko dostaną się do seniorskiego składu (a starszy - Christian - podobno zapowiada się naprawdę nieźle), będą mieli prawo założyć koszulkę z nr. 3. Milan to rodzinny interes - przed Paolem w klubie sukcesy odnosił jego ojciec, Cesare.

Podobnie postąpił Rosjanin Walerij Popowicz , dla którego FC Haka z Finlandii po raz pierwszy w historii tamtejszej piłki nożnej zastrzegła numer na koszulce ("14" - z tym numerem Popowicz grał w Hace, tyle samo spędził tam sezonów). Napastnik, legitymujący się także fińskim paszportem, powiedział, że "14" pozwoli nosić ewentualnie swoim dzieciom.

9 - Adam Stansfield (Exeter)

Stansfield grał dla klubu z czwartej klasy rozgrywkowej przez cztery lata. W pierwszym sezonie w Exeter strzelił dziewięć goli. Taki numer nosił też na koszulce. Niestety, na początku 2010 r. zaczął źle się czuć. Wkrótce zdiagnozowano u niego raka jelita grubego. W kwietniu przeszedł operację usunięcia okrężnicy. Wydawało się, że wróci do zdrowia. W lipcu zaczął nawet trenować z zespołem. Nagle jego stan zaczął drastycznie się pogarszać i Stansfield zmarł miesiąc później. Exeter zastrzegł numer 9 na dziewięć kolejnych sezonów.

Podobnie postąpił w przypadku dwóch swoich piłkarzy Olympique Lyon. Bramkarz Luc Borelli trafił do klubu w 1998 r. W lutym następnego roku zginął w wypadku samochodowym. Klub zastrzegł "16", ale w 2011 r. przywrócił ją do użycia. Dostał ją awansowany z drużyny młodzików Anthony Lopes. Z kolei "17", z którą grał zmarły w 2003 r. na atak serca podczas meczu Pucharu Konfederacji Kameruńczyk Marc-Vivien Foe , nie była dostępna tylko przez pięć sezonów. Przejął ją rodak zmarłego, Jean Makoul. Obecnie nosi ją Steed Malbranque.

10 - Diego Maradona (Argentyna)

Argentyńska federacja zadecydowała w 2001 r. o zastrzeżeniu numeru Maradony. Na mundial w Korei i Japonii wysłała skład z nr. od 1 do 24 - z pominięciem "10". Sepp Blatter smutno pokręcił głową i napisał własnoręcznie list do Argentyny, żeby przestali się wygłupiać, a "10" mogą dać trzeciemu bramkarzowi, to będzie tak, jakby jej nie było. Ostatecznie nr. 10 przypadł na mundialu Arielowi Ortedze, a dziś gra z nim Leo Messi, którego Maradona uważa za swojego następcę i nie ma mu tego za złe.

10 - Igor Protti (Livorno)

Znakomity napastnik o trudnym charakterze, który prawie całą karierę spędził w niższych ligach i słabszych klubach, niż powinien. Bardzo długo grał w Livorno, którego był kapitanem w latach awansu z Serie C1 do Serie A. W 2005 r. klub zastrzegł dla Włocha nr 10, ale już dwa lata później Protti ogłosił, że chciałby, aby "mógł spełnić się też sen innych o noszeniu tego numeru". Numer został więc szybko przywrócony i na kolejna lata przypadł Franceskowi Tavanowi. Rok temu odszedł do Empoli, a "10" odziedziczył pomocnik Andrea Luci.

10 - Phil O'Donnell (Motherwell)

Szkot zaczynał karierę w Motherwell. Tragicznie skończył ją w 2007 r. w tym samym klubie w wieku 35 lat - pomocnik zmarł z powodu zatrzymania akcji serca podczas meczu z Dundee United. Rok później koszulkę z nr. 10 otrzymał wieloletni napastnik klubu, David Clarkson, dla którego O'Donnell był... wujkiem. Po roku Clarkson odszedł z klubu i od tego czasu nikt nie nosił w Motherwell nr. 10, choć nie został on oficjalnie zastrzeżony.

10 - Lukas Podolski (FC Koeln)

Podolski wizyty w klubie, który ceni go bardziej od Batmana, Supermana i Superniani razem wziętych, zaliczył już dwa razy. Przed tym sezonem odszedł jednak do Arsenalu, gdzie biega po boisku z "9" na plecach. W Koeln postanowili pokusić go tym, że gdyby tylko napastnik zatęsknił za soczystą "10", ten numer w każdej chwili będzie tam na niego czekał. "10" zostanie odwieszona dopiero wtedy, gdy Podolski zakończy karierę.

12 - Meni Levi (Maccabi Tel Awiw)

W grudniu 2001 r. 22-letni obrońca Maccabi upadł na murawę podczas meczu z Beitarem. Po chwili podniósł się, przemierzył kilka metrów i znowu upadł. W szpitalu podłączono go do aparatury podtrzymującej życie, a po jakimś czasie wypisano. Levi nie wybudził się jednak ze śpiączki. Numer 12 nie został oficjalnie zastrzeżony, ale żaden zawodnik Maccabi nie nosił go od tego czasu, a klub ogłosił, że "12" zarezerwowana jest dla kibiców.

14 - Mark Philo (Wycombe)

Pomocnik zginął w wypadku samochodowym w 2006 r. W wyniku czołowego zderzenia, kierująca drugim pojazdem 58-latka zginęła na miejscu. 21-latek zmarł kilkanaście godzin później w szpitalu. Numer 14 został natychmiast zastrzeżony przez pogrążony w rozpaczy klub. Kilka miesięcy później policyjne dochodzenie ujawniło, że Philo musiał prowadzić samochód pod silnym wpływem alkoholu i że to on zawinił, zjeżdżając na drugi pas. Wycombe szybko wycofało się z decyzji o zastrzeżeniu jego numeru.

14 - Mohamed Zidan (FC Midtjylland)

Legenda głosi, że Egipcjanin zaczynał karierę w rodzinnym Al-Masry, ale został wyrzucony, bo nie umiał podawać. Jego rodzina przeprowadziła się do Danii, gdzie żonglującego piłką w parku wypatrzył go skaut Akademisk BK. Gdy klub popadł w tarapaty finansowe, sprzedał Zidana do Midtjylland. I tam właśnie napastnik strzelił 30 goli w 47 meczach - w tym dziewięć w trzech pierwszych spotkaniach rozgrywanych na nowym stadionie klubu, który tak bardzo zakochał się w zawodniku, że postanowił zastrzec dla niego nr 14, mimo że Egipcjanin spędził tam tylko dwa lata. Równie szybko Midtjylland się odkochał - w 2010 r. postanowiono odwiesić "14" i podarować ją bramkarzowi Kasperowi Jensenowi, po odejściu którego numer został podarowany kolejnemu golkiperowi.

16 - Antonio Puerta (Sevilla)

U zawodnika Sevilli doszło do zatrzymania akcji serca podczas meczu pierwszej kolejki sezonu 2007/08. Puerta walczył dzielnie, ale zmarł w szpitalu trzy dni później. Klub chciał zastrzec nr 16 (czyniąc w przyszłości wyjątek jedynie dla syna Puerty, który urodził się już po śmierci ojca), ale hiszpańska federacja zawsze była bardzo zasadnicza w kwestii numeracji i kazała odliczać zawodników w klubie kolejno od nr. 1. "16" została więc zastrzeżona dosłownie na chwilę, a potem nosił ją David Prieto, który podkreślał, jaką dumą napawa go ten honor. Dziś Prieta nie ma już w Sevilli, a nr 16 nosi inny obrońca, Antonio Luna.

Hiszpańska federacja zawsze była w tej kwestii nieugięta. W lecie 2000 r. słowacki napastnik Peter Dubovsky zginął, spadając w przepaść podczas fotografowania wodospadu na wakacjach w Tajlandii. Oviedo, którego zawodnikiem był od pięciu sezonów, chciało zastrzec numer 10, a związek - w drodze wyjątku - zgodził się wtedy na roczne przerwę w jego używaniu.

Marek Kuprowski

DOŁĄCZ DO NAS NA FACEBOOKU