Wyobrazić sobie goniącego cię rekina, zdobywać medale

Paraolimpijskie zmagania nie są wcale mniej ciekawe od oficjalnych igrzysk, a czasem nawet ciekawsze. Między innymi dzięki takim historiom jak ta Achmata Hassiema, południowoafrykańskiego pływaka, któremu siły w czasie zawodów dodaje wizja goniącego go rekina.

Nie ma się zresztą czemu dziwić. Hassiem, zanim stracił nogę, był niezłym sportowcem, uprawiającym kilka dyscyplin oraz ratownikiem wodnym. Czasem ta praca to posada marzeń...

...a czasem odwrotnie - może stać się prawdziwym koszmarem. Tak jak w przypadku Achmata Hassiema, który pewnego dnia 2006 roku w wodzie zauważył ponad 4,5-metrowego rekina pływającego w pobliżu swojego brata, Tariqa. Postanowił odwrócić uwagę drapieżnika, uderzając gwałtownie o powierzchnię wody. Rekin natychmiast podpłynął do niego, zaatakował i przeciągnął swoją ofiarę przez ponad kilkadziesiąt metrów. Mężczyzna ostatecznie uwolnił się ze szczęk bestii, ale już bez nogi, za to przynajmniej jego bratu nic się nie stało. Achmat nie załamał się jednak i po rehabilitacji zaczął intensywnie trenować pływanie. Jeszcze w Pekinie zajął dziewiąte miejsce, ale w Londynie zdobył już brąz na 100 metrów motylkiem. Jak sam twierdzi - dzięki swoim wyjątkowym technikom motywacyjnym.

- Moim małym sekretem jest to, że staram się wyobrazić sobie, iż jestem właśnie w oceanie i na wyciągnięcie stopy mam 4,5-metrowego żarłacza białego. To zdecydowanie dobra motywacja, żeby płynąć jak najszybciej - mówi Hassiem.

Gdzie na igrzyskach olimpijskich znajdziecie taką historię?

ŁM

DOŁĄCZ DO NAS NA FACEBOOKU

Copyright © Agora SA