Jak poradzić sobie z klątwą chorążego?

Chorążym, a w zasadzie chorążynią, naszej reprezentacji na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie będzie Agnieszka Radwańska. Na całą Polskę padł blady strach, bo mocno wierzyliśmy w medal tenisistki, a jak wiadomo sportowcy powiewający flagą na ceremonii otwarcia mają z tym problem. Radzimy więc jak sobie poradzić z klątwą chorążego.

- Trzymać i nieść chorągiew, ale nią nie machać. Albo tylko tak trochę machać. Ruch skrzydeł motyla na Bora-Bora może spowodować trzęsienie ziemi w Japonii, to może brak ruchu flagi nie przeszkodzi w zdobyciu medalu przez chorążego.

- Chorągiew niesie najmłodszy członek kadry olimpijskiej. Najmłodszy zawsze odnosi brudne stroje do szatni, zbiera piłki i gasi światło. Jeżeli niesienie chorągwi potraktować jako frycowe, to junior nie powinien się burzyć. Jakieś wkupne musi być.

- Chorągiew niesie wynajęty pracownik ochrony. Reprezentacja na Igrzyska Olimpijskie ważna rzecz, powinna mieć jakąś ochronę. A ochrona, jak sama nazwa wskazuje, powinna chronić zawodników. Również w przypadku klątwy.

- Chorągiew niosą wszyscy. Rezygnujemy z tradycyjnej chorągwi, wychodzimy z sektorówką. Każdy trzyma za kawałek i potrząsa. Pięknie to będzie wyglądało w telewizorze.

- Sztafeta z chorągwią. Jeżeli nie chcemy skazywać jednego petenta, to może warto zrobić sztafetę z flagą? Każdy ze sportowców niesie ją przez chwilę i później podaje ją kolejnemu. I kolejnemu. I coraz szybciej. To mógłby być najbardziej dynamiczny moment ceremonii otwarcia.

- Podmienić chorągwie . Klątwa chorążego to domena przede wszystkim polskiej reprezentacji. Może warto byłoby dogadać się jakoś z Niemcami, Chińczykami albo Amerykanami i na chwilę zamienić się flagami?

- Flaga na tablecie. Może problem tkwi w drzewcu? Może to on przewodzi jakąś negatywną energię? Wszystko obecnie zmierza w stronę digitalizacji, więc i w tej kwestii musimy coś wreszcie ruszyć do przodu.

- Skorzystać z klasyków . Ks. Benedykt Chmielowski już w XVIII wieku w " Nowych Atenach " udzielił szeregu uwag w kwestii radzenia sobie z różnymi klątwami. Pomaga więc "zawieszenie w drzwiach cebuli", ewentualnie "skórę z głowy albo pysek wilczy nade drzwiami lokować". Skuteczna też jest "wódka zrobiona z kopru włoskiego, z koszyczka, z Róży, z jaskółczego ziela, z Ruty bardzo na oczy pomocna i wzrok czyni bystry. Jeśliby tedy kto przez czary miał wzrok zepsuty, tych ziół naturalnie na oczy leczących mógłby zażyć". Z tą bym nie przesadzał, ale obawiam się, że część działaczy i tak spróbuje. W przypadku skrajnej desperacji pozostaje także "Azyatyckiego wilka tłustość, nią szmarując, żółć suki czarnej, jest obroną domu od czarów" - nie wiem tylko, co na to powie straż wioski olimpijskiej.

- Przestudiować przypadek śp. Waldemara Baszanowskiego . To najbardziej utytułowany polski chorąży. Niósł on polską flagę podczas trzech Igrzysk Olimpijskich (1964, 1968, 1972), a na dwóch zdobywał złoto (1964, 1968). Poza nim medale zdobywali także Janusz Ślązak (1932, wioślarz, brąz w czwórce ze sternikiem), Teodor Kocerka (1952 i 1960, wioślarz, 2x brąz w skiffie) i Waldemar Legień (1992, judo, złoto). Może też być tak, że prawdziwym mistrzom funkcja chorążego nie przeszkadza.

- Siedzieć w domu, nie wychodzić spod pierzyny i dalej wierzyć w przesądy. Wtedy na pewno bycie chorążym nie przeszkodzi w zdobyciu medalu Igrzysk Olimpijskich.

Przemysław Nosal