Teraz Czesi. Jak żyć? Co robić? Jak zagrać? Jak wygrać?

Wiadomo już wszystko. To znaczy wiadomo, jak będzie wyglądał rozdział poświęcony Polsce na Euro 2012 w podręcznikach historii za 20 lat. Zacznie się tak: ''Po remisach z Grecją i Rosją Polacy pokonali Czechów, po czym wyszli z grupy i trafili na...''. Tylko jest jeden mały szkopuł. Szkopuł nazywa się ''reprezentacja Czech'' i mówi w nieco zabawnym języku.

Wiele zależy od tego, czy w barwach Czechów zagra Tomas Rosicky, ich generał środka pola, od którego w 70% zależy gra Die Pilsneren. Ale kilka sposobów na naszych południowych sąsiadów pozostaje uniwersalnych.

- Piłka nożna to w Czechach sport drugoplanowy, uprawiany przez tych, którzy byli zbyt słabi by grać w hokeja, lub za bardzo kochali swoje uzębienie, by to robić. Ale gdzieś tam w duszach wciąż grają im parkany, bodiczki, spalone na niebieskim i takie tam. Kiedy rzucić im krążek, całą swoją uwagę poświęcą temu kawałkowi gumy, zapominając w ogóle o piłce.

- Odcinać im skrzydła. Czesi na Euro wzięli aż pięciu napastników. Z których dałoby się razem uskładać jednego przyzwoitego. Może. Milan Baros zbliża się do setki występów reprezentacyjnych, strzelił w kadrze ponad 40 bramek, wydawało się też, że w Galatasaray odzyskał formę, w pierwszych trzech sezonach trafiając do siatki 53 razy w 86 meczach. Tyle że ostatni sezon to z kolei zaledwie osiem goli, a na Euro Baros się w ogóle nie rusza. Naprawdę. On stoi w miejscu. To Ziemia się kręci.

Oprócz niego w kadrze są też Jan Rezek, nieskuteczny w Anorthosisie Famagusta, blisko 31-letni David Lafata grający w FK Jablonec (!), Tomas Pekhart z 1. FC Nurnberg, od dwóch lat bez gola w drużynie narodowej oraz Tomas Necid, trzy gole w 23 spotkaniach w tym sezonie dla CSKA Moskwa. Dlatego nie ma się co dziwić, że Czesi z braku innego wyjścia grają bokami. Zresztą to skrzydłowi strzelili dla nich wszystkie gola na tym turnieju - z Rosją Vaclav Pilar, z Grecją znowu Pilar oraz Petr Jiracek. Ważna jest asekuracja dla naszych bocznych obrońców. Może być wsparcie lotnicze.

- Uderzać na bramkę tak często jak się da. Cech to świetny bramkarz, ale jak pokazuje życie (i chociażby mecz z Grekami), Euro działa na niego jak kryptonit na Supermana i nagle zaczyna on mieć tendencję do zachowań antyczeskich. Czyli wpuszczania bramek po naprawdę fatalnych błędach.

- Atakować bez kompleksów. Po spotkaniu z Rosją mogę napisać śmiało: polski środek obrony > czeski środek obrony. Jeśli przebijemy się przez wcześniejsze zasieki, czeska defensywa powinna już być spacerkiem.

- Nie rozentujaz... roenrt... zentuz... Nie podpalić się za bardzo wynikiem mecz ze Sborną. Nie jesteśmy jeszcze mistrzami Europy, świata, galaktyki, uniwersum, królami sudoku, czy co tam nasi reprezentanci mogliby sobie pomyśleć. Czesi wciąż są groźni i o tym też należy pamiętać.

Łukasz Miszewski

DOŁĄCZ DO NAS NA FACEBOOKU