8 dni do Euro 2012: 8 ćwierćfinalistów

Znamy tych, którzy podczas Euro 2012 zagrają w 1/8 finału czyli, tak zwanej na potrzeby turnieju, ''fazie grupowej''. Ale kto przejdzie dalej? Dlaczego? W jakim celu? W jakich koszulkach? I te pytania można by mnożyć. Ale po co?

Pokaż jak kibicujesz i wygraj nagrodę - weź udział w konkursie

Polska - Gramy u siebie, a jak mówią pewne oficjalne reklamy pewnej oficjalnej kadry: ''Wszyscy jesteśmy drużyną narodową''. Zatem nasi rywale trafiają na trudny grunt 38,5 miliona reprezentantów. Tak długą, a nawet jeszcze dłuższą, ławkę na Euro 2012 mają tylko Ukraińcy. Poza tym w momencie losowania sprzyjał nam dobry duch, albo dobry Gianni Infantino, który chciał wreszcie zasłużyć sobie na zaproszenie na urodziny Sławomira Peszki. Nasza grupa na tle pozostałych jest tak słaba jak grecka gospodarka. Mamy w niej Greków słabych jak grecka gospodarka i Czechów mocniejszych wprawdzie niż grecka gospodarka, ale to akurat żaden wyczyn. To już nie są ci sami Czesi, co jeszcze kilka lat temu, poza tym wcale nie tak dawno temu udowadnialiśmy, że potrafimy z nimi wygrywać.

Rosja - Może i rosyjska kolonia zawodnicza nie podbiła Wysp Brytyjskich, ale to wciąż świetni zawodnicy. W Premier League im nie poszło, bo ciężko się przyzwyczaić do kraju, gdzie latem zamiast śniegu pada deszcz, zimą zamiast śniegu pada deszcz, w domu zamiast oświetlenia pada śnieg, a kilka marnych promili nazywa się ''kontuzją''. ''Sborna'' ma najmocniejszą pakę i bez większych problemów powinna wyjść z grupy.

Holandia - Oranje pewnie zrobią to co zwykle. Czyli nie wygrają kolejnego turnieju, przed którym będą wymieniani w gronie faworytów, spokojnie i suchą nogą przejdą grupę (do tego możliwe, że w nie najgorszym stylu), by odpaść w ćwierć- lub półfinale. I zagrają w pomarańczowych koszulkach.

Niemcy - Niemcy pewnie zrobią to co zwykle. Czyli zaczną spokojnie, wyjdą z grupy, napędzą wszystkim stracha w fazie pucharowej, wejdą do finału z siłą wodospadu i bieli uśmiechu Samiego Khediry, po czym i tak go nie wygrają . Z tradycją w nowoczesność.

Hiszpania - Jeśli obrońców tytułu nie zobaczymy wśród ośmiu najlepszych drużyn Euro 2012, będzie to znaczyło, że świat się zaczyna kończyć i to szybciej niż myśleliśmy. Mają doświadczenie, mają superskład (choć tym razem bez Davida Villi, któremu już jakiś czas temu urwało nogę), mają pewność siebie. Nie brakuje im niczego. No, poza wspomnianym już Davidem Villą i jakimś wybornym zmiennikiem dla niego. Chyba, że w końcu obudzi się Fernando Torres, bo przecież kiedyś musi. Z drugiej strony dokładnie tak samo mówiono o rycerzach spod Giewontu.

Irlandia - Trochę na przekór tym, którzy chcieliby widzieć na tym miejscu Chorwatów, a przede wszystkim Włochów. Ale Irlandczycy będą mieć w Polsce więcej kibiców niż jedni i drudzy razem wzięci i to nie tylko dlatego, że tylu ich przyjedzie (choć to także), ale również dlatego, że przyjaźń między naszymi narodami kwitnie już od lat. Do tego zielonowyspiarze potrafią grać w piłkę, a pod Giovannim Trapattonim w dodatku potrafią to robić całkiem skutecznie.

Anglia - Aż chciałoby się napisać, że zarozumiali Anglicy tym razem nie wyjdą z grupy, nie jest to też znowu aż tak nieprawdopodobne. W końcu za rywali, oprócz Francuzów, mają grających na własnym terenie Ukraińców i solidnych Szwedów, a sami zwykli zawodzić na wielkich imprezach niemal tak długo, jak na tronie utrzymuje się Elżbieta II. Do tego w pierwszych dwóch meczach nie zagra Wayne Rooney. Jednak znając życie dumni Synowie Albionu jakoś się z tej grupy wyczołgają, tylko po to, by zrobić ''Football`s coming home'' w ćwierćfinale.

Francja - Ciężko powiedzieć, czy Francuzom udało się już odrodzić po katastrofie, która nadciągnęła znikąd, zostawiła wszystkich oszołomionych i skołowanych i którą niektórzy zidentyfikowali jako Raymonda Domenecha. Ich potencjał ludzki powinien jednak wystarczyć do karnego zameldowania się w le 1/4 finału.

Łukasz Miszewski

DOŁĄCZ DO NAS NA FACEBOOKU