"Święci" wracają tam, gdzie ich miejsce

Z Czuba istnieje już niemal tak długo, że można by to w podręcznikach szkolnych uznać za całą epokę historyczną. A jednak nigdy dwie rzeczy nie zaistniały w tym samym czasie - Z Czuba oraz Southampton w Premier League. Aż zaczęliśmy się bać, że to, iż ''Święci'' nie umieją awansować do najwyższej klasy rozgrywkowej jest naszą winą. Jednak nie - właśnie po siedmiu latach wracają do Premier League. I bardzo dobrze, bo to zdecydowanie jeden z fajniejszych wyspiarskich klubów.

To w końcu ulubiony klub wszystkich wierzących w to, że futbol to coś więcej niż tylko gra - to religia. Założeni w roku 1885 ''Święci'' początkowo znani byli jako St. Mary's Young Men's Association F.C., potem St. Mary's F.C., jeszcze później Southampton St. Mary's , a jeszcze przed nastaniem stulecia numer 20, przez wielu uniwersyteckich historyków nazywanego ''wiekiem Nintendo, Marka Citki i Fiata Seicento'', człon ''St. Mary`s'' zaczął być poszukiwany przez zdjęcia na kartonach mleka i program ''Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie''.

Choć podobno mityczny Ktokolwiek faktycznie widział - a widział dokładnie pośrodku Nibylandii, gdzie St. Mary`s bawiło się z talentem Ivana Komarenki. W każdym razie klub oficjalnie zmienił nazwę na proste, wpadające w ucho i chwytające za gardło Southampton F.C. Potem istniał. A przez 27 lat między rokiem 1978 i 2005 nawet istniał nieprzerwanie w angielskiej ekstraklasie, mimo że budżet miał z reguły nieporównywalny z czołowymi firmami wyspiarskiego futbolu - takie kwoty, jakimi rocznie obracali ''Święci'', Manchester United przeznaczał na polerowanie łysin Verona i Bartheza.

Przetrwać udawało się Southampton głównie dzięki Mattowi Le Tissierowi, który całą swoją zawodową karierę między rokiem 1986 a 2002 spędził właśnie w tym klubie. I choć ciężko wyobrazić sobie bycie świętym nawet przez jeden dzień, Le Tissier był nim całe 16 lat - w 444 meczach dla Southampton strzelił 162 gole i został pierwszym w Premier League pomocnikiem, który uzbierał na swoim koncie 100 trafień.

Jako że w Anglii każdy klub musi mieć swojego własnego derbowego rywala, takowego ma też i Southampton. Jego pojedynki z Portsmouth to tak zwane ''derby południowego wybrzeża'', bardzo przeżywane przez kibiców w Anglii. Przez tych 200 kibiców w Anglii.

Myli się jednak ten, kto uważa, że ''Święci'' sukcesów nie mają. W 1976 roku wywalczyli Puchar Anglii, a osiem lat później krajowe wicemistrzostwo. Ostatnio raczej zamiast koncentrować się na tym wielkim futbolu zadowalali się tym całkiem niewielkim. W sezonie 2009/2010 wywalczyli Johnstone`s Paint Trophy (wcześniej Freight Rover Trophy, Sherpa Van Trophy, Leyland DAF Cup, Autoglass Trophy, Auto Windscreens Shield oraz LDV Vans Trophy) czyli puchar, w którym rywalizują trzecio- i czwartoligowcy.

Do historii zdarzało im się również przechodzić z zupełnie innych powodów. 26 grudnia 1999 w meczu przeciw Southampton Chelsea jako pierwsza angielska drużyna wystawiła skład bez żadnego Brytyjczyka. Zwycięstwo 2:0 The Blues odnieśli z jedenastką, w której wyszli Holender De Goey, Hiszpan Ferrer, Nigeryjczyk Babayaro, Brazylijczyk Emerson Thome, Francuzi Leboeuf i Deschamps, Rumun Petrescu, Urugwajczyk Poyet, Włosi Di Matteo i Ambrosetti oraz Norweg Flo. Graeme Le Saux był wtedy kontuzjowany, Chris Sutton miał grypę, a Dennis Wise oczekiwał na poród żony.

Do Southampton należy również zwycięstwo w kategorii ''Najgorszy transfer wszech czasów''. W 1996 do menedżera klubu Graeme`a Sounessa zadzwonił George Weah, zachwalający swojego kuzyna. Kuzyn nazywał się Ali Dia i Souness od razu podpisał z nim kontrakt. Dopiero później wyszło na jaw, że telefon wykonał nie będący wtedy na szczycie futbolowego świata Weah, tylko agent Dii. Który to piłkarz nie występował w PSG, tylko we francuskich podrzędnych klubikach i do tego nie umie grać w piłkę. W swoim pierwszym i ostatnim meczu dla Southampton wszedł na boisko w 32. minucie i został z niego zdjęty już 52 minuty później.

Barwy tego klubu przywdziewali jednak w przeszłości najwięksi - Kevin Keegan, Alan Shearer i Peter Shilton oraz ci, którzy może będą najwięksi, bo wychowankowie ''Świętych'' cieszą się ostatnio na rynku transferowym sporym powodzeniem. To z ich szkółki wyciągnięto przecież Theo Walcotta, Garetha Bale`a oraz Alexa Oxlade-Chamberlaina. Zdarzali się (oraz zdarzają) w tym klubie Polacy. Dwa lata (2007-2009) spędził w nim Marek Saganowski (68 spotkań, 19 bramek), nieco dłużej był tam Grzegorz Rasiak (2006-2009, 81/28), a od 2006 okazjonalnym bramkarzem klubu jest 24-letni obecnie Bartosz Białkowski.

A na koniec jeszcze coś dla wszystkich fanów ''Świętych'', którzy wciąż usiłują wytrzeźwieć po ich powrocie do Premier League.

Łukasz Miszewski

DOŁĄCZ DO NAS NA FACEBOOKU