Trafienia z wczorajszego meczu można zobaczyć tutaj . Jednocześnie warto zauważyć, że Olić ma takie zamiłowanie, żeby czasem zadecydować o losach jakiegoś ważnego dwumeczu. A potem ustąpić miejsca w składzie sławniejszym kolegom. Lepsze to niż alkohol i narkotyki.
Grając jeszcze w CSKA Moskwa wsławił się tym, że zapewnił swojej drużynie awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów 2006/2007. W pierwszym meczu ze słowackim MFK Ruzomberok (3:0) strzelił dwie bramki. W nagrodę rewanż rozpoczął... na ławce. Wiadomo, grać musiało trio Daniel Carvalho - Jo - Vagner Love. Ale i tak w Moskwie go kochali.
Kolejny klub w karierze Chorwata to niemieckie HSV.
Trzy lata w Hamburgu to nie tylko świetna gra w Bundeslidze, ale także kapitalne popisy w Pucharze UEFA/Lidze Europy. Epicentrum to sezon 2008/2009. Jego bramki przechylały szalę zwycięstwa na rzecz klubu z portowego miasta w meczach z Żiliną (drugi gol dla HSV w spotkaniu zakończonym wynikiem 2-1):
...dobijały Slavię Praga (gol ustalający wynik na 2-0) i odprawiały Aston Villę (dwa gole w meczu 3-1). W dwumeczu z NEC Nijmegen strzelał w obu spotkaniach. Jedno oczko ubił w wyjazdowym zwycięstwie 3-0:
...i jedno w wygranym 1-0 rewanżu.
Gol Olica od 0:15.
Prawdziwym królem Hamburga został jednak w 1/8 finału. Tam HSV mierzyło się z Galatasaray Stambuł. W Niemczech padł remis 1-1. W Stambule Turcy jeszcze w 57. minucie prowadzili 2:0! Wtedy jednak nastąpiło uderzenie. Dwie bramki strzelił Paolo Guerrero, a gdy Galata rzuciła się do odrabiania strat Olić, na minutę przed zakończeniem spotkania opanowanym lobem przechylił szalę zwycięstwa na korzyść HSV. Kapitalny mecz!
W bratobójczym półfinale ówczesnej edycji LE Olić zapakował także dwie bramki Werderowi Brema, ale okazało się to za mało, bo przeciwnicy strzelili aż trzy (2-3).
Piękne popisy w HSV sprawiły jednak, że Chorwatem zainteresowali się szefowie Bayernu. Tym sposobem sezon 2009/2010 rozpoczął już jako zawodnik tego wielkiego klubu. Ale w monachijskim ataku ścisk jak w ulu - Klose, Gomez, Muller, chwilami Robben. Mimo to nasz bohater jakoś zainstalował się w pierwszym składzie zespołu. Strzelał gole w Bundeslidze (w sumie 11 goli), ale prawdziwe popisy dawał w Lidze Mistrzów (7 goli). To właśnie jego trafienia dawały zwycięstwa Bayernowi w meczach z Maccabi Tel Awiw (1-0 i gol w 62. minucie oraz 4-1 i gol w 52. minucie), obu meczach ćwierćfinałowych z Manchesterem United: 2-1 i gol w 90. minucie - do obejrzenia tutaj oraz 3-2 i gol w 43. minucie - do obejrzenia tutaj ). No i przede wszystkim el grande popis Olicia, czyli hat-trick w półfinale z Olympique Lyon (3-0) - do obejrzenia tutaj .
W tym sezonie Chorwat nie gra za wiele. Gnębią go urazy, ale nie bez przyczyny jest też pewnie fakt, że Mario Gomez strzela tyle, że wystarcza za trzech. Nie zapomniał jednak o swoim hobby - strzelaniu ważnych bramek w europejskich pucharach.
Przemysław Nosal