Dlaczego warto oglądać Mistrzostwa Świata w Curlingu

Mu tu gadu gadu, a Niemcy się zbroją w Kanadzie trwają kobiece Mistrzostwa Świata w Curlingu. Tydzień po tym jak w niedzielę zapadną decydujące rozstrzygnięcia, w Bazylei do walki staną panowie. Jeżeli nie oglądacie tych zmagań, to mam dla Was kilka powodów, by zmienić to prowadzące donikąd postępowanie.

- To w końcu Mistrzostwa Świata. A Mistrzostwa Świata to przynajmniej teoretycznie najlepsze drużyny, najwyższy poziom i największe emocje. Nie ma więc chyba lepszej okazji, żeby polubić jakąś dyscyplinę niż właśnie mundial. Chociaż oglądanie - dajmy na to - Curlingowego Turnieju o Puchar Prezydenta Łomży też miałoby swój urok. W końcu kto nie chciałby zobaczyć, jak zawodnicy rzucają czajnikami z marketu i biegają z miotłami z IKEI po torze usypanym z lodów Koral.

- No właśnie - rzucanie czajnikami i bieganie z miotłą? Czy można wyobrazić sobie bardziej zczubową dyscyplinę? No dobra można - rzut burakiem na czas. A czy bardziej zczubową dyscyplinę olimpijską? Chyba nie.

- Jeśli wciąż liczycie na to, że wystartujecie na igrzyskach, a przez ostatnie lata najczęściej uprawianymi przez Was sportami były ''FIFA'' i ''PES'', to curling wydaje się jedną, jeżeli nie jedyną szansą. W końcu nie ma tam specjalnych obostrzeń co do wieku, kondycji czy wyglądu zawodników, czego przykładem jest czterokrotny mistrz świata i legenda kanadyjskiego curlingu - Randy Ferbey .

- Skoro curling nie wymaga od zawodników, by wyglądali jak uciekinierzy z planu ''300'', to zawodniczki wyglądają jak kobiety, a nie banda Terminatorów. Wprawdzie w Kanadzie nie gra Austria, która ma w swoich szeregach siostry Claudię i Karinę Toth , a w Szwecji zabrakło Eyy Lund , ale na przykład Niemcy zrobili coś niesamowitego i zamiast blitzkriegiem, zaskakują urodą swoich zawodniczek - skipa Melanie Robillard i leada Stelli Heiss.

Melanie Robillard i Stelli HeissMelanie Robillard i Stelli Heiss fot. Internet

- Od jakiegoś czasu panuje moda na wszystko co alternatywne. Istnieje więc realne zagrożenie, że zostaniecie zaatakowani przez kogoś, kto będzie próbował Was przekonać, że tak gardzi mainstreamem, że jada kolację na śniadanie, a czesze się skarpetką. W takiej sytuacji ucieczka nie zawsze jest możliwa, morderstwo niesie ze sobą spore ryzyko, więc pozostaje kontratak. Za ten świetnie powinno posłużyć stwierdzenie, że oglądaliście MŚ w Curlingu, które jak wiemy dają + 150 do alternatywności (i +7 ochrony przed ogniem). Zwłaszcza, jeśli wasz nowy hipsterski przyjaciel pomyśli, że oglądaliście mistrzostwa w piwie. - Polacy znani są ze znajdowania sobie nowych sportów narodowych, ile razy jakiemuś sportowcowi czy drużynie znad Wisły coś wyjdzie. Kto wie, może w przyszłości coś takiego stanie się z curlingiem, a wtedy będziecie mogli powiedzieć, że oglądaliście go na długo zanim TVP, Polsat i TVN stoczyły pojedynek na śmierć i życie o prawa do transmisji. Nierealne? A jeszcze kilka lat temu realne wydawało się Wam, że nagle znajdziemy w kraju 40 milionów specjalistów od piłki ręcznej czy Formuły 1.

- Curling nie jest nudny. Po prostu jest idealny do oglądania popołudniami - z jednej strony jest naprawdę ciekawy i kiedy pozna się zasady (co nie trwa długo) świetnie się go ogląda. Z drugiej, nie wymaga ciągłego patrzenia w ekran i spokojnie w międzyczasie można czytać książkę albo pracować nad rozbiciem atomu.

- Jest naprawdę ciekawie - wszystkie zespoły rozegrały już po pięć spotkań, a i tak w zasadzie nic nie wiadomo i każda z ekip ma jeszcze szansę na walkę o medale.