Z ostatniej chwili: Mario Balotelli nie ma nic wspólnego z wybuchem granatu dymnego w centrum szkoleniownym Chelsea

W Cobham, centrum szkoleniowym The Blues na początku tego miesiąca wybuchł granat dymny, który spowodował ewakuację całej placówki - pracowników i piłkarzy. Policja wszczęła śledztwo, które dowiodło, że za wybuchem stoi młody zawodnik Chelsea, którzy w związku z powyższym, przestał być zawodnikiem Chelsea.

21-letni Jacob Mellis okazał się żartownisiem o kalibrze Balotelliego, niestety dla młodego piłkarza, nie jest tak zdolnym piłkarzem jak Włoch, więc nie upiecze mu się ten występek tak, jak by się upiekł Mario. Chelsea za podłożenie granatu dymnego zawiesiła go w prawach zawodnika, a młodszego, 19-letniego Billy'ego Clifforda ukarała grzywną za pomoc w tym akcie lekkomyślności.

Starszy z graczy podobno i tak był na wylocie - po nieudanych próbach załapania się do pierwszego składu, został wysłany na testy do Burnley w poprzednim tygodniu. Teraz już z tych testów nie ma po co wracać. Młodszy podpisał w ubiegłe wakacje nowy, 4-letni kontrakt z The Blues. Wymarzony początek dorosłej kariery w drużynie, w której atmosfera i tak jest dość mglista.

Mario Balotelli, któremu zdarzało się w przeszłości ciskać rzutkami od darta w młodszych kolegów z drużyny albo wywołać pożar w łazience, może wreszcie zdjąć wysłużoną koszulkę z napisem "Why always me?".

Spiro

DOŁĄCZ DO NAS NA FACEBOOKU

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.