Upadłe piłkarskie potęgi

Można nie lubić Glasgow Rangers. W sumie nie jest to nawet takie trudne, ale ciężko nie doceniać historii i osiągnięć The Gers, którzy są obecnie w tarapatach, z których mógłby nie wyprowadzić ich nawet Wujek Dobra Rada. Wielokrotni mistrzowie Szkocji są finansowym odpowiednikiem Grecji i grozi im, że podzielą los innych wielkich niegdyś drużyn*, których fani i działacze zamiast walką o kolejne tytuły, zajmują się wspominaniem dawnych, pięknych czasów.

Stade de Reims

Upadłe piłkarskie potęgiUpadłe piłkarskie potęgi fot. Internet Do tego zestawienia można by zakwalifikować kilka francuskich zespołów, jak choćby Standard Athletic Club i nieistniejący już RC Roubaix, które mają na koncie po pięć tytułów mistrzowskich, ale ostatni wywalczyły w 1908 roku, czyli w czasach, tak dawnych, że Francuzi nie wymyślili jeszcze ucieczek. Do prehistorii nie trzeba sięgać, aby sprawdzić kiedy wszyscy gloryhunterzy kupowali na eBayu koszulki Stade de Reims. A raczej kupowaliby, gdyby eBay powstał jakieś 40 lat wcześniej. Ekipa prowadzona przez takie legendy futbolu jak Just Fontaine i Raymond Kopaszewski wymiatała głównie w latach 1949-62, kiedy to sześć razy zdobywała mistrzostwo Francji, a do tego dwukrotnie puchar kraju. Dobrze radziła sobie także na arenie międzynarodowej, w 1956 roku dochodząc do finału pierwszej edycji Pucharu Europy Mistrzów Krajowych, jak w baroku zwano Ligę Mistrzów. Tam jednak lepszy okazał się Real Madryt. Francuzi swój sukces powtórzyli w 1959 roku, niestety powtarzając także finałową porażkę z Królewskimi, którym w tryumfie nad byłymi kolegami pomógł Kopaszewski.

Co się stało: Rok po ostatnim mistrzostwie Stade de Remis wywalczyło drugie miejsce, ustępując w tabeli Monaco, a w kolejnym sensacyjnie zajęło przedostatnie, które oznaczało swobodny spadek z Division 1, czyli Artysty Znanego Dzisiaj Jako League 1. To spowodowało, że klub zamienił się w drogę jednokierunkową, którą jego zawodnicy uciekali przed koniecznością tułania się po drugoligowych boiskach. Od tego czasu zespół to awansował do ekstraklasy, to z niej zlatywał, aż w 1979 roku zleciał z niej na dobre, wpadając przy okazji w kłopoty finansowe, które stopniowo się pogłębiały. W znalezieniu inwestora nie pomogła nawet dobra gra w Pucharze Francji, gdzie Stade docierało do półfinału w 1987 i 1988 roku.

Brak pieniędzy spowodował karną degradację do Division 3 w 1991 roku, a w kolejnym upadek klubu. Pod nazwą zmienioną na Stade de Reims Champagne klub wystartował w amatorskiej Division d'Honneur, która nazywa się d'Honneur prawdopodobnie dlatego, że Division 6 brzmi dość poniżająco. Stamtąd już nie było gdzie spaść i gorzej już być nie mogło, więc było coraz lepiej. W 1999 wrócono do tradycyjnej nazwy, a w 2002 udało się w końcu doczłapać do League 2, ale po to by znów z niej spaść. I tak sobie nasze drogie Remis krążyło między drugą a trzecią ligą. W tym sezonie gra na zapleczu trójkolorowej ekstraklasy i gra naprawdę nieźle, na półmetku rozgrywek mając punkt, ale i jeden rozegrany mecz mnie niż prowadząca Bastia, jest więc szansa, że po 33 latach sześciokrotny mistrz Francji wróci do grona najlepszych. W tej samej lidze na drugim końcu tabeli jest... AS Monaco

Upadłe piłkarskie potęgiUpadłe piłkarskie potęgi fot. Internet Drużyna z księstwa siedem razy sięgała po mistrzostwo Francji i pięć razy po puchar. Wprawdzie ostatni tytuł wywalczyło w 2000 roku, ale w 2003 było drugie, a w kolejnych dwóch sezonach zajmowało najniższy stopień podium. Wciąż liczyło się też w Europie, w 2004 docierając do finału Ligi Mistrzów, w drodze do którego wsławiło się wyeliminowaniem Realu i Chelsea. Jej skład zaś aż roił się od zawodników, po których wyciągały ręce największe piłkarskie potęgi. Co się stało : Od kilku lat źle się działo w państwie, a w zasadzie księstwie Monakijskim, ale było to takie źle, że za jakie Le Havre czy inny Metz oddaliby całe zapasy żabich udek, gdyż zespół oscylował gdzieś w okolicach środka tabeli. W 2009 roku zespół zmienił nieco politykę, stawiając na młodych zawodników i skończyło się w sumie nieźle, bo młodzież zajęła ósme miejsce. Wydawało się, że potem musi być lepiej. I źle się wydawało - w kolejnym sezonie zespół grał fatalnie, zajął trzecie miejsce od końca i spadł do League 2. Potęgi, które zlatują ze swojej ekstraklasy przeważnie potem wracają w wielkim stylu, niczym heroina w ''Pulp Fiction'', tymczasem operacja obecnego menadżera, a byłego gracza Monaco i reprezentanta Włoch (czterokrotnego, ale zawsze) Marco Simone, by zespół budować od podstaw, opierając go o wychowanków na razie wygląda, jakby mogła skończyć się śmiercią - zespół jest przedostatni w tabeli drugiej ligi mając zaledwie trzy zwycięstwa w 22 meczach.

Torino

Upadłe piłkarskie potęgiUpadłe piłkarskie potęgi fot. Internet Dziś najbardziej utytułowanym klubem we Włoszech jest Juventus, ale były lata kiedy Stara Dama (wtedy jeszcze Dama W Średnim Wieku) nie była w stanie dominować nawet na własnym podwórku. Były to czasy, kiedy niepodzielnie królowało FC Torino. Mistrzowie z 1928 roku zgarnęli wszystkie pięć tytułów rozdanych w latach 1943-49 (sezony 1943/44 i 1944/45 odwołano z okazji II mistrzostw świata w wojnie), robiąc rzeczy piękne z perspektywy kibiców i straszliwe z perspektywy rywali. Jeśli catenaccio to antyfutbol, to Torino grało antycatenaccio używając systemu 4-2-4 na 15 lat nim wpadli na to Brazylijczycy. Dzięki temu zespół dosłownie miażdżył rywali, zaliczając takie serie jak 93 mecze u siebie bez porażki (w tym 83 zwycięstwa) i ustanawiając niepobite do dziś rekordy Serie A (m.in. najwyższe zwycięstwo - 10:0 z Alessandrią, najwyższe wyjazdowe zwycięstwo - 0:7 z Romą czy najwyższa średnia zdobywanych bramek - 3,12 w sezonie 1947/48). Zawodnicy Torino stanowili także trzon reprezentacji Włoch, do której czasami powoływano całą pierwszą jedenastkę turyńczyków. Nic dziwnego, że tamta drużyna zasłużyła sobie na miano Il Grande Torino.

Co się stało: Epoka Wielkiego Torino skończyła się 4 maja 1949 roku, wraz z katastrofą samolotu, którym zespół wracał z towarzyskiego meczu z Benficą. Zginęła wówczas cała drużyna poza obrońcą Sauro Tomą, który do Lizbony nie poleciał z powodu kontuzji. Do katastrofy doszło na cztery kolejki przed końcem rozgrywek, których Torino było liderem. Sezon zespół dograł juniorami, którzy dowieźli tytuł, gdyż także rywale na te spotkania posyłali w bój młodzież. Zespół jak na razie nie zdołał powrócić nawet w pobliże dawnej świetności, notując dziesiątki przeciętnych sezonów ubarwianych wzlotami, jak siódme mistrzostwo w historii klubu wywalczone w 1978 roku, trzy Puchary Włoch (1968, 1971 i 1993) i awans do finału Pucharu UEFA (porażka po dwóch remisach z Ajaxem) oraz upadkami, jakimi były spadki do Serie B w 1959, 1989 i 1996. Ten ostatni zaczął zabawę w Syzyfa, gdyż Torino cyklicznie wtacza swój kamień do Serie A, ale zaraz potem wypuszcza go z rąk spadając do drugiej ligi. Dzięki temu w ciągu ostatnich 15 lat zespół sześć razy walczył w ekstraklasie, a aż dziewięć na jej zapleczu. Jest szansa, żeby podreperować tę statystykę, gdyż Torino jak na razie przewodzi w tabeli Serie B

Stal Mielec

Upadłe piłkarskie potęgiUpadłe piłkarskie potęgi fot. Internet Dziś Grzegorz Lato kojarzy się z plagą, a Stal Mielec z pseudonimem aktora porno, ale były czasy, kiedy jedno i drugie było synonimem piłkarskiej klasy. Dzisiejszy prezes PZPN grał dla biało-niebieskich od 1962 roku do 1980, a w tym czasie przewinęły się przez skład takie sławy polskiej piłki jak Henryk Kasperczak, Andrzej Szarmach, Włodzimierz Ciołek czy Jan Domarski. Wielkie chwile dla mieleckiej piłki zaczęły się, gdy klub w 1970 roku wrócił do I Ligi i stopniowo piął się w górę tabeli - jako beniaminek skończył na 10. miejscu, w kolejnym sezonie był już piąty i na stałe dołączył krajowej czołówki sięgając po mistrzostwa w 1973 i 1976 roku, w 1975 dochodząc do ćwierćfinału Pucharu UEFA, a w 1976 do finału Pucharu Polski. Potem jeszcze dwukrotnie Stal stawała na najniższym stopniu ligowego podium - w 1979 i 1982 roku.

Co się stało : Stal trochę niespodziewanie zaczęła dołować i w 1983 na dwa lata spadła do II Ligi, potem na dwa lata znowu wróciła i ponownie spadła, żeby w 1989 na osiem lat zagościć w ekstraklasie. W tym czasie mielczanie pełnili rolę ligowego średniaka (raz Stal była piata i raz musiała bronić się w barażach). W końcu w 1997 jeszcze raz spadła do II Ligi, ale tym razem był do dopiero początek kłopotów. Problemy finansowe zespołu i brak wypłat dla piłkarzy doprowadziły do tego, że zawodnicy odmówili wychodzenia na boisko i masowo uciekali w klubu. W końcu sam klub postanowił wycofać się z rozgrywek i uległ rozwiązaniu. Na gruzach dawnego imperium szybko powstał Mielecki Klub Piłkarski Stal (dziś Klub Piłkarski FKS Stal Mielec), który rozpoczął piłkarską przygodę od piątej ligi, ale realizacjach planu powrotu do potęgi jak na razie idzie bardzo mozolnie. Wprawdzie dziś zespół występuje w III lidze, ale jest to w dużej mierze zasługa reformy rozgrywek nad Wisłą i przemianowania IV ligi na III. Na boisku mielczanie na taki awans raczej szans nie mają - w zeszłym sezonie utrzymali się tylko dlatego, że Bogdanka II Łęczna wycofała się z rozgrywek, a w tym zajmują przedostatnie miejsce w swojej grupie.

Dynamo Drezno

Upadłe piłkarskie potęgiUpadłe piłkarskie potęgi fot. Internet Stwierdzenie ''ośmiokrotny mistrz Niemiec i siedmiokrotny zdobywca Pucharu Niemiec'' brzmi dumnie. Mniej dumnie jest, gdy doda się, że chodzi o Niemcy Wschodnie, ale drużyna z Drezna przez lata przyzwyczaiła siebie i swoich kibiców do ciągłych sukcesów. Zespół w 1989 roku doszedł do półfinału Pucharu UEFA, w 1990 roku zdobył w NRD wszystko, co było do wygrania i kiedy z okazji zjednoczenia zorganizowano pojedynek o Deutschland-Cup, w którym zmierzyły się najlepsze zespołu Niemiec ze wschodu i zachodu, Dynamo wygrało z Bayernem 1:0. Kiedy nasi zachodni sąsiedzi przerabiali się na Germany United, Dynamo miało powody, by podejrzewać, że po zjednoczeniu nie będzie inaczej, chociaż ostatni sezon ligi NRD wygrała Hansa Rostock.

Co się stało: Rzeczywistość okazała się brutalna i Dynamo w Bundeslidze miało problem nie tylko z wygrywaniem tytułów, ale w ogóle meczów. W dodatku okazało się, że źle jest nie tylko na boisku, ale i w klubowej kasie. Przez trzy sezony Dynamo rozpaczliwie walczyło o każdy oddech, by nie utonąć w strefie spadkowej, ale w czwartym zabrakło już sił i zespół z hukiem przygrzmocił o dno tabeli. Na domiar złego olbrzymi dług sprawił, że Drezno nie dostało licencji na grę w 2. Bundeslidze, więc wylądowało dopiero w trzeciej. I tak miało lepiej niż prezes Rolf-Jürgen Otto, który wylądował za kratkami za przywłaszczenie sobie trzech milionów marek z klubowej kasy. Lata mijały, a kibice z Dreźnie musieli być ludźmi, którzy najgłośniej krzyczeli: ''Komuno wróć'', gdyż nie tylko ich klub nie potrafił wydostać się z trzecioligowej zapaści, ale przy próbie odbicia od dna, sprawił, że dno się oberwało i na dwa sezony (2000-2002) spadł jeszcze niżej.

Potem hegemonowi z NRD wiodło się trochę lepiej, o ile jako ''lepiej'' można rozumieć grę w trzeciej lidze, w której główną oznaką mocarstwowych zapędów zespołu była ciągła żonglerka trenerami. Wprawdzie w 2004 klub po raz pierwszy dostał szansę zobaczenia 2. Bundesligi, ale chyba mu się nie spodobała, bo uciekł z niej już po dwóch latach. Wrócić do niej udało się dopiero w zeszłym sezonie i jak na razie Dynamo nigdzie się stamtąd nie wybiera, okupując środek tabeli z bezpieczną przewagą nad strefą spadkową i jeszcze bezpieczniejszą nad strefą, z której przypadkiem można awansować. O Dynamie znów zrobiło się głośno przy okazji tegorocznego Pucharu Niemiec. Najpierw dzięki piłkarzom, którzy w końcówce meczu z Bayerem odrobili trzy gole straty, a w dogrywce dobili Aptekarzy. W drugiej rundzie już tak dobrze nie było - gładka porażka 2:0 z Borussią, dla której strzelał między innymi Robert Lewandowski. Boavista F.C.

Upadłe piłkarskie potęgiUpadłe piłkarskie potęgi fot. Internet No dobra, Boavistę trudno nazwać piłkarską potęgą, ale trzeba jej oddać, że była jedynym klubem, który umiał urozmaicić ligę portugalską zdominowaną przez Sporting, Benficę i Porto, które zdobyły wszystkie tytuły od 1946 roku. Wszystkie, oprócz jednego - w 2001 roku wszyscy zbierali szczęki z podłóg. Zespół pokazał, że to nie przypadek, godnie reprezentując Portugalię w Lidze Mistrzów - zabrnął do drugiej rundy grupowej (w niej dał się wyprzedzić Manchesterowi United i Bayernowi). Rok później Boavista była w lidze druga, a w Pucharze UEFA doszła do najlepszej czwórki. Dobra gra nie pociągnęła za sobą dobrych pieniędzy i klub popadł w problemy finansowe.

Co się stało: Stała się to, że zespół popadł w problemy finansowe, przez które w kolejnych sezonach nie zdołał awansować do europejskich pucharów, przez co popadł w nowe, lepsze problemy finansowe 2.0. Do tego doszło zamieszanie w aferę korupcyjną i chociaż na boisku wywalczyła utrzymanie, to karnie relegowano ją do drugiej ligi. To spowodowało jeszcze nowsze i jeszcze lepsze problemy finansowe 2.0 Turbo. Boavista pierwszy od 1969 roku sezon w drugiej lidze zakończyła spadając jeszcze niżej.

Andrzej Bazylczuk

* O sześciu takich zespołach już pisaliśmy, więc zanim napiszecie ''a co z (tu wstawić nazwę)'', sprawdźcie czy nie opowiadaliśmy ich historii w tym tekście .

DOŁĄCZ DO NAS NA FACEBOOKU