Złamane rakiety są domeną najlepszych

Agnieszka Radwańska powinna być zadowolona z przygody, jaka ją ostatnio spotkała - po tym, jak trzonek jej rakiety oderwał się od główki, znalazła się w doborowym towarzystwie ludzi, którym rakiety miękną w dłoniach.

Agnieszka Radwańska

Sytuacja miała miejsce w pierwszej rundzie Australian Open 2011, w meczu przeciwko Kimiko Date. Polska tenisistka nie jest jednak pierwszą, której rakieta wystartowała w kosmos prosto z ręki.

John McEnroe

Legendarny McEnroe został z trzonkiem w dłoni bezpośrednio po swoim serwisie, w jednym z meczów sezonu 1985.

Pete Sampras

Innemu wielkiemu tenisiście USA złamanie rakiety zdarzyło się podczas smeczu, w 1999, w meczu z innym wielkim tenisistą USA. Główka wprawdzie nie odpadła całkiem od trzonka, ale sprzęt i tak nadawał się tylko na jakąś charytatywną aukcję, dla bogatego kolekcjonera.

Roger Federer

Inni wielcy tenisiści łamali swoje rakiety zazwyczaj w złości, po kontakcie z kortem. Król Roger zrobił to m.in. w Miami dwa lata temu, podczas meczu z Novakiem Djokoviciem.

Novak Djoković

Serb wyraźnie zapatrzony w swojego wielkiego rywala, powtórzył jego wyczyn kilka miesięcy później podczas turnieju w Cincinnati, w meczu z Jeremym Chardym.

Serena Williams

Amerykanka miała bardzo zły dzień podczas finału US Open 2009, przegranego z Kim Clijsters. Połamana rakieta i słynna afera związana z groźbami Sereny pod adresem sędzi liniowej.

Marat Safin

Najsłynniejszym złośnikiem łamiącym rakiety był Marat Safin, o którym wspominaliśmy niedawno w innym tekście.

Kristian Pless

A na koniec będzie dowód na to, że trzeba być niezłym tenisistą, żeby łamać rakiety z taką łatwością, jak powyżej wspomnieni. Kristian Pless, gracz pogranicza pierwszej i drugiej setki, wystarczająco dobrym tenisistą się nie okazał.