Sitcomowa jedenastka marzeń

Nick Hornby twierdził, że przeciętny kibic przez większość swojego czasu jest gorzko rozczarowany i przygnębiony grą swojego ulubionego klubu. Oto drużyna, która będzie potrafiła wprawić kibiców w dobry nastrój i która z pewnością będzie prezentować radosny futbol. To też drużyna, w której stawiamy na sprawdzone rozwiązania, dlatego też powołujemy wyłącznie zawodników grających w złotych czasach naszej młodości latach 90. ubiegłego wieku.

George Costanza (Kroniki Seinfelda) - bramkarz

Ktoś mógłby zapytać po co nam w drużynie facet po trzydziestce, który mieszka cały czas z rodzicami. Odpowiedź jest prosta - oto człowiek, który znalazł sposób na zachowanie młodości. Poza tym - mówimy o człowieku niepewnym siebie, łatwo wpadającym w panikę, popełniającym błąd za błędem... Skoro Wisła Kraków może zdobyć dwa tytuły mistrza Polski z Mariuszem Pawełkiem w bramce - chyba i nasza jedenastka da sobie radę.

 

Dlaczego przez ten tekst trzeba się przeklikiwać.

Lowell Mather (Skrzydła) - obrona

Jeśli na bramce masz specjalistę od pomyłek i błędów - przyda ci się w obronie ktoś, kto potrafi naprawić absolutnie wszystko. Ktoś, kto potrafi natchnąć innych do działania, kto przyjdzie kolegom z pomocą bez względu na koszty...

Dan Conner (Roseanne) - obrona

Carles Puyol czy Fabio Cannavaro udowadniają, że nie trzeba być olbrzymem, żeby dobrze grać na środku obrony. Jednak w dobie napastników takich, jak Didier Drogba czy Zlatan Ibrahimović, centymetry i kilogramy bywają przydatne. Warunki fizyczne połączone z wielką charyzmą - oto przepis na stopera idealnego.

William "Will" Smith (Bajer w Bel Air) - obrona

Pod własną bramką trzeba mieć kogoś, kto będzie w stanie walczyć o górne piłki. Oto przykład człowieka, który potrafi skakać. I potrafi w tym skakaniu współpracować z kolegą - umiejętność bezcenna dla połowy duetu stoperów.

Joey Tribbiani (Przyjaciele) - obrona

Cóż, warto mieć w obronie Włocha. W naszej drużynie będzie też odpowiadał za kontakty z mediami. Będzie chodził na przedmeczowe konferencje prasowe, ładnie się uśmiechał i opowiadał rzeczy, które trener przeciwników będzie próbował zrozumieć przez cały następny tydzień.

6. Mike Flaherty (Spin City) - pomoc

Wzór pomocnika - człowiek, który może być w cieniu, ale bez którego największe gwiazdy zespołu nie byłyby w stanie funkcjonować. Mrówcza harówka na chwałę gwiazdy - oto jego zadanie, z którego wywiązuje się bez zarzutu. Nawet jeśli oznacza to, że będzie musiał zrobić coś wbrew przepisom. O swojej chwale nie myśli... No, może tylko czasami.

Ray Barone (Wszyscy kochają Raymonda) - pomoc

Jako dziennikarz sportowy powinien dobrze czytać grę, w naszej drużynie postawimy go więc na środku pomocy. Liczymy na to, że będzie przewidywał akcje przeciwnika zanim jeszcze przeciwnik w ogóle pomyśli o tym, żeby je tak rozegrać.

Mike Weber (Dusza człowiek) - pomoc

Przyda nam się w środku pola ktoś, kto potrafi popisać się nieszablonowym zagraniem. Takich zagrań można chyba spodziewać się po jeżdżącym na motocyklu pastorze. Poza tym będzie w naszej drużynie dbał o morale. I moralność. Możemy być spokojni o to, że pod jego okiem koledzy będą się zachowywać jak profesjonaliści.

Dennis Finch (Ja się zastrzelę) - pomoc

Będzie naszym ofensywnym pomocnikiem, trudno bowiem znaleźć kogoś, o równie wielkim ciągu na bramkę. Finch kompletnie nie zraża się niepowodzeniami, znajdzie lukę w każdej obronie i nie zawaha się przed niczym, żeby ją wykorzystać. Nawet jeśli będzie to oznaczało grę niezgodną z zasadami.

Al Bundy (Świat według Bundych) - atak

Cztery przełożenia w jednym meczu, nie w roku - człowiek o takich zdolnościach ofensywnych musi znaleźć się w naszej drużynie i musi się znaleźć w ataku. W dodatku, jak sprzedawca butów (co z tego, że damskich) będzie potrafił lepiej dobrać wkręty niż Radosław Gilewicz i nie będzie w kluczowych momentach się ślizgał.

Doug Heffernan (Diabli nadali) - atak

Nie da się przepchnąć pod bramką żadnemu obrońcy, bez względu na jego warunki fizyczne. Potrafi przebić się przez nowojorskie korki, będzie też potrafił przebić się przez obronę przeciwnika. Szczególnie, jeśli napędzała go będzie perspektywa pomeczowego posiłku.

Piotr Mikołajczyk