Kokpitowe przygody kierowców F1 z okazji GP Bahrajnu

Robert Kubica podczas swojego ostatniego wyścigu o Grand Prix Bahrajnu został przez jednego z mechaników zaskoczony małą niespodzianką czekającą w kokpicie bolidu Renault. Otóż podczas jednego z przejazdów Polak odkrył, że nie jest sam. Jedzie z nim telefon komórkowy pozostawiony przez współpracownika. Przypominamy tę historię i inne ciekawe kokpitowe niespodzianki.

Robert Kubica i telefon komórkowy w kokpicie

- Mam telefon, ktoś zostawił go w kokpicie, co mam zrobić, wyrzucić go?

- Ok Robert, zjedz do pit stopu.

- Zatrzymam się pod garażem, podam telefon i będę kontynuował, ok?

- Ok Robert, zrozumiałem.

Taka kuriozalna sytuacja przytrafiła się Kubicy podczas trzeciego treningu przed GP Bahrajnu.

Johnny Herbert i hamulec

Podczas GP Włoch w 1998 roku Johnny Herbert jeżdżący wówczas w Sauberze podczas dojazdu do szybkiego zakrętu Lesmo stracił panowanie nad bolidem i wypadł na żwirowe pobocze kończąc w ten sposób wyścig. Na początku wydawało się wszystkim, że winę za tę kraksę ponosi kierowca.

Herbert jednak krzyczał przez radio zawiedziony w kierunku swojego zespołu, bo nie zadziałał pedał hamulca. Okazało się, że jeden z mechaników przez przypadek zostawił klucz do nakrętek w kokpicie a ten podczas wyścigu wpadł pod pedał blokując go. Mogło skończyć się tragedią, zakończyło rozbratem zawiedzionego Herberta z zespołem dwa wyścigi później.

Olivier Panis i kąpiel w pianie

Podczas GP Wielkiej Brytanii w 2004 roku Olivier Panis jeżdżący wówczas w Toyocie zakończył wyścig po tym, jak jego kokpit i nie tylko kokpit wypełnił się pianą. Okazało się, że wybuchła gaśnica w jego samochodzie. Na szczęście udało się auto zatrzymać bez żadnej kolizji, ale dla Francuza był to koniec wyścigu i emocji, ugaszonych tak nagle.

HANS Justina Wilsona podczas Grand Prix Malezji w 2003 roku

HANS to kołnierz zabezpieczający kierowców przed urazami karku oraz szyi podczas zderzeń. Justin Wilson jednak nie tylko nie był chroniony przez HANS, ale wręcz HANS mu szkodził. W swoim drugim Grand Prix w karierze musiał się wycofać po 41 okrążeniach, bo nagle stracił czucie w ramionach.

Okazało się, że źle założono HANS i ten kładł nacisk na jego barki, a konkretnie na jeden z nerwów. Powodowało to odrętwienie ramion i uniemożliwiło Wilsonowi kontynuacje tego wyczerpującego wyścigu.

Mark Webber podczas GP Japonii w 2004 roku

Mark Webber miał swego czasu renomę kierowcy, któremu podczas wyścigów zdarzają się dziwne przygody. Jedną z pierwszych było wielkie smażenie podczas GP Japonii w 2004 roku. Kokpit Australijczyka rozgrzewał się od silnika do takich temperatur, że startujący do wyścigu z 3 pola kierowca nie mógł ukończyć GP i zakończył występ po 20 okrążeniach. Wcześniej mechanicy próbowali schłodzić siedzenie Webbera wlewając mu do kokpitu wiadro zimnej wody. To jednak nie pomogło. Webber się upiekł.

(Wybaczcie nam za podkład muzyczny do poniższego filmiku).