Afrykańskie błyskotki, czyli najpiękniejsze gole PNA 2012

Choć można kręcić nosem na poziom sportowy Pucharu Narodów Afryki, to bramki na nim padające bywały chwilami niewiarygodne. Oto więc złota dziesiątka el grande trafień.

Manucho (Burkina Faso - Angola 1:2)

 

Można się zastanawiać czy bramkarz Burkina Faso nie mógł się lepiej zachować, ale już widzę jak ja bym się zachował, gdybym usłyszał taki świst jak przy strzale Angolczyka.

Youssef Msakni (Tunezja - Maroko 2:1)

Defensorzy Maroka do dziś mają żal do malutkiego Msakniego, że ich tak ogwizdał na oczach wszystkich.

Kily Alvarez (Gwinea Równikowa - Senegal 2:1)

Naturalizowany Hiszpan z pewnością podpatrzył Kily'ego Gonzaleza podczas jego popisów w Valencii, bo to było uderzenie właśnie w stylu Argentyńczyka.

Pierre-Emerick Aubameyang (Gabon - Maroko 3:2)

Żadnego zawodnika grającego na PNA 2012 publika nie kochała tak mocno jak Aubameyanga. Trudno się dziwić, skoro serwował on jej takie soczyste przycięcia z woleja.

Bruno Mbanangoye (Gabon - Maroko 3:2)

Najbardziej porywający mecz turnieju doczekał się uwieńczenia w postaci pięknej bramki z rzutu wolnego

Asamoah Gyan (Ghana - Mali 2:0)

Gyan mógłby dać sobie spokój z rzutami karnymi i skupić się wyłącznie na wolnych.

Ihaab Boussefi (Libia - Senegal 2:1)

Niby w Libii problemy, ale gole tam strzelają światowe.

Agyemang Badu (Ghana - Gwinea 1:1)

Wszystkie piękne, ale nie wiem czy ten nie najpiękniejszy.

Abdoul Camara (Ghana - Gwinea 1:1)

Ktoś powie, że to zwykły fart, ale ja mu wtedy powiem: "Chyba ty!".

Yaya Toure (WKS - Gwinea Równikowa 3:0)

Jeżeli komuś z Was udało się kiedyś strzelić precyzyjniej z wolnego, to czekamy na odpowiednie nagrania.

Przemysław Nosal