Od kiedy już nie bije ludzi, Mike Tyson jest najfajniejszym człowiekiem na świecie

Kiedyś był postrachem całej planety, osobnikiem którego spotkanie w ciemnym zaułku było bardziej traumatyczne niż spotkanie w tym samym zaułku dywizji pancernej. Ostatnio mamy jednak wrażenie, że stopień fajności ''Mike`a Znanego Niegdyś Jako Żelazny'' rośnie w postępie geometrycznym. Zwłaszcza kiedy...

Okazuje się być wielkim fanem Phila Collinsa

Może i ''In the Air Tonight'' nie jest utworem najlepiej pasującym do ringowego wojownika, ale co widać, miłość do niego wcale nie zmniejsza siły Majkowego ciosu. No i ''Bestia'' ma powód, żeby uderzyć tego człowieka, którego uderzył. On w końcu ukradł Tysonowi kota. Tygrysa znaczy się. Bo różnica między kotem a tygrysem jest taka jak między psem a jamnikiem.

Nabija się z Oscarowych filmów

Nabija się z polityków ubiegających się o republikańską nominację na kandydata na prezydenta

Herman Cain może być republikańskim kandydatem w najbliższych amerykańskich wyborach prezydenckich i nie przeszkadzają mu w tym wcale wypowiedzi takie jak ''Jeśli mnie pan spyta, kto jest prezydentem Uzbeki-beki-beki-beki-stanu-stanu, to powiem szczerze: nie wiem''. Cain, były prezes sieci Godfather`s Pizza, nie ma też pojęcia o tym, że Chiny już od czterech dekad posiadają broń nuklearną (w jednym z wywiadów telewizyjnych wyraził swoje obawy, że niedługo ją zbudują), czym są neokonserwatyści oraz czym różni się Deklaracja Niepodległości od konstytucji USA. W interpretacji Mike`a widzimy też, że jego wiceprezydentem będzie program komputerowy naśladujący Ronalda Reagana.

Śpiewa

I śpiewa jeszcze więcej utworów

Cóż, jego płyty raczej byśmy nie kupili. Ale już koncertowe DVD, do oglądania z wyłączonym dźwiękiem - jak najbardziej.

Łukasz Miszewski