Rajd Polski. Kuchar dachował, Kościuszko wpadł w dziurę. Lappi poza zasięgiem

Nowe lub znacznie zmienione odcinki niedzielnego etapu Rajdu Polski okazały się dla kierowców dużym wyzwaniem. Na oesie "Paprotki" dachował Tomasz Kuchar, a na odcinku "Mrągowo" Michał Kościuszko wpadł w olbrzymią dziurę i uszkodził samochód. Najszybszy wciąż Fin Esapekka Lappi, który jest już bardzo bliski zwycięstwa.

- Odcinki są na tyle kopne i piaszczyste, że mamy wrażenie jakbyśmy ciągnęli za sobą przyczepę kempingową, która mocno nas hamuje, w wielu miejscach - mówi Wojciech Chuchała (Subaru Poland Rally Team). - Większość odcinków jest nowych. Szczególnie ten ostatni - w całości. Pojechałem na limicie opisowym, wiele jeszcze było gdzieś do poprawy, ale to też szalenie niebezpieczne, bo było kilka miejsc, gdzie nas poniosło - dodaje Michał Bębenek, kierowca Platinum Rally Team.

Jeszcze przed rajdem kierowcy zwracali uwagę, że na nowych trasach może się rozegrać walka o zwycięstwo. O wygranej może zapomnieć już Michał Kościuszko, który na odcinki Mrągowo wjechał w olbrzymią dziurę, urwał koło i prawdopodobnie uszkodził też chłodnicę. Odcinek wcześniej dramat przeżywał Tomasz Kuchar, który zakończył "Paprotki" na dachowaniu.

W sobotę Kościuszko był jedynym kierowcą, próbującym nawiązać walkę z rewelacyjnym Lappim. W niedzielę Fin jest póki co poza zasięgiem kogokolwiek. Wygrywa odcinek za odcinkiem i na ostatnią pętlę wyjechał z minutą i 20 sekundami przewagi nad drugim Michałem Sołowowem. Jeśli ominą go przygody na trasie, powinien bez problemów wygrać Rajd Polski.

Redaktor to dopiero jest kibic! Poznaj nas na profilu Facebook/Sportpl ?

Więcej o: