Dakar. Kuba Przygoński awansuje w klasyfikacji generalnej

Po 4. etapie tegorocznego rajdu Dakar Kuba Przygoński i jego pilot, Tom Colsoul z Orlen Team, awansują w klasyfikacji generalnej na 10. pozycję. 4. etap Dakaru liczył 444 kilometry z San Juan de Marcona do San Juan de Marcona.

- Czwarty etap za nami. To była prawdziwa szkoła przetrwania, której wielu zawodnikom z czołówki nie udało się przetrwać. Cieszymy się, że jesteśmy na mecie choć nie obyło się bez przygód - mówi Kuba Przygoński.

- Początek odcinka jechaliśmy w bardzo dobrym tempie, później w kanionie w wyschniętej rzece nie trafiliśmy w drogę i wpadliśmy na kamienie - cztery koła w powietrzu - musieliśmy wydostać nasz samochód, co szczęśliwie się udało. Na domiar złego potem na pisku złapaliśmy 3 "kapcie", które po kolei zmienialiśmy, zużywając wszystkie koła zapasowe i po tym szczęśliwie dojechaliśmy do mety" - dodał Polak.

Liderem klasyfikacji generalnej samochodów pozostał Francuz Peterhansel. Na drugie miejsce wskoczył Loeb, który ma prawie 7 minut straty do rodaka. Trzeci jest Sainz, który traci już ponad 13 minut. Na czwarte miejsce spadł Katarczyk Al-Attiyah. Przygoński mimo 12. czasu odcinka awansował na 10. miejsce w generalce.

Motocyklista Maciek Giemza uzyskał dziś 38. czas odcinka specjalnego i w generalce jest 32. Dzięki dużej przewadze na wtorkowej próbie liderem rajdu został Adrien Van Beveren. Drugi, ze stratą prawie dwóch minut, jest Chilijczyk Pablo Quintanilla (Husqvarna). Argentyńczyk Kevin Benevides jest trzeci i traci już ponad trzy minuty.

Środa to przede wszystkim inne trasy dla motocykli i quadów oraz dla samochodów i załóg w ciężarówkach. Zawodnicy wystartują o świcie i pojadą dwoma odmiennymi odcinkami specjalnymi (266 km i 268 km), po raz pierwszy odkrywając piaski pustyni Tanaka. Dodatkową trudnością będzie bardzo długa (508 km i 666 km) dojazdówka na biwak pod Arequipą.