Rajd Dakar. Za późny finisz Rafała Sonika

?Cholera, szkoda, że to już prawie koniec Dakaru? - mógłby zakląć pod nosem Rafał Sonik. Na przedostatnim etapie zajął trzecie miejsce.

Na odcinkach specjalnych Paragwaju i Boliwii krakowianin głównie oglądał plecy rywali. Przed wjazdem do Argentyny tracił do lidera trzy godziny. Dziewiąty etap, nazywany królewskim, jednak odwołano. Na 10. zajął piąte miejsce – najwyższe w tegorocznym Dakarze. W klasyfikacji generalnej awansował na szóste miejsce.

– Taki rajd właśnie lubię, gdy jest gorąco i piaszczyście, czyli warunki podobne do Afryki, gdzie narodził się Dakar. Odczuwalna temperatura w słońcu sięgała chyba 50-60 stopni Celsjusza. Na mecie organizatorzy ustawili samochód chłodnię, w którym schładzano przegrzanych motocyklistów i quadowców – opowiadał Sonik. – Jestem też pełen uznania dla Kamila Wiśniewskiego, który znakomicie przeszedł dakarowy chrzest.

– Jak już uda się dojechać do mety Dakaru, to trudniejszego rajdu na świecie nie ma. Dlatego nawet jak się wywrócę jak na 10. etapie, to wstaję i prę do przodu – podkreślał Wiśniewski.

Na piątkowym etapie Sonik pojechał jeszcze lepiej niż w czwartek. – Pierwsza część odcinka specjalnego to była piaszczysta fala przez 80 km. Wyprzedziłem trzech rywali i widziałem, że już kompletnie nie mieli siły – mówił Sonik w tzw. strefie neutralizacyjnej.

Wtedy zwycięzca Dakaru z 2015 r. był trzeci. Na drugiej części etapu utrzymał tę pozycję. Wiśniewski był ósmy, a wyprzedził m.in. wicelidera Ignacio Casale.

W sobotę odcinek specjalny liczy tylko 64 km i nie powinno być zmian w klasyfikacji generalnej w quadach. Choć akurat w rywalizacji samochodów wszystko jest jeszcze możliwe, choć jest wewnętrzną sprawą kierowców Peugeota. W piątek etap wygrał Sebastian Loeb, ale tylko o 18 sekund przed Stephanem Peterhanselem, który w klasyfikacji generalnej nad kolegą z teamu ma 5 minut i 32 sekundy przewagi. Trzeci jest Cyril Despres (także Peugeot). Jakub Przygoński (Mini BMW) był 13 i awansował na siódmą pozycję.

Wśród motocyklistów zmian być nie powinno. Po 11. etapie liderem pozostał Sam Sunderland – nad drugim Matthiasem Walknerem na pól godziny przewagi.

Więcej o: