Rajd Dakar. Przygoński i Hołowczyc na piątkę

Jakub Przygoński i Krzysztof Hołowczyc pojechali bardzo dobrze w siódmym etapie Rajdu Dakar. Obaj zajęli piąte miejsce. Czwarty w rywalizacji quadów był Rafał Sonik.

Po jednodniowym odpoczynku uczestnicy Dakaru szybko przypomnieli sobie, w jak trudnym rajdzie jadą. W niedzielę motocykliści i quadowcy jechali na wysokości ponad 4000 m i po raz pierwszy w historii przekroczyli granice Boliwii. Przygoński od początku jechał mocnym tempem i trzymał się czołówki. Sprawnie przedzierał się przez skaliste góry i labirynty ścieżek, na których bardzo trudno nawigować. Jeszcze przed wyjazdem mówił, że jazdy na dużych wysokościach się nie boi. - Jeździłem już w takich warunkach i nigdy nie miałem zawrotów głowy jak część zawodników. Inni mogą tam tracić, ja chcę zyskać - zapowiadał zawodnik Orlen Teamu.

Do końca zachował koncentrację. Etap skończył na piątym miejscu, ze stratą 8 minut i 56 sekund do najszybszego Joana Barredy Borta. Miejsca w klasyfikacji generalnej nie poprawił, ale nieco zmniejszył stratę m.in. do szóstego Oliviera Paina. Liderem pozostał Marc Coma.

Wynik w niedzielnym etapie będzie można właściwie ocenić dopiero po przeglądzie sprzętu i stanu opon. Quady i motocykle rozpoczęły w Boliwii etap maratoński. Przez noc nie będą mogli korzystać z serwisu, możliwe będą tylko małe samodzielne poprawki.

Zobacz klasyfikację VII etapu (motocykle)  ?

Zobacz klasyfikację generalną motocykli ?

Casale ucieka Sonikowi

Ostrożnie pierwszą część etapu maratońskiego przejechał Rafał Sonik. Quadowiec niemal przez cały dystans zajmował drugie miejsce, za liderem klasyfikacji generalnej Ignaciem Casale. W końcówce Polaka wyprzedzili jeszcze Sergio Lafuente i Sebastian Husseini. Kandydatów do podium w quadach jest już tylko trzech - Casale, Sonik i Lafuente. Krakowianin, który dwukrotnie kończył już rajd w pierwszej trójce, w tym roku ma szansę na wygraną i jeszcze sześć etapów na odrobienie blisko półgodzinnej straty.

Hołowczyc w czołówce

Po kilku niebezpiecznych przygodach na poprzednich etapach do dobrego tempa wrócił Krzysztof Hołowczyc. W niedzielę jechał bardzo równo po trudnych techniczne i zróżnicowanych trasach wokół Salty. Samochody i ciężarówki jechały zupełnie inną trasą niż quady i motocykle. Zaczęli na kamienistych drogach, niebezpiecznych dla opon, a skończyli na płaskowyżu solnym w rażącej oczy bieli.

Etap wygrał Carlos Sainz w Buggy, ale sześć kolejnych miejsc zajęli kierowcy MINI. Hołowczyc przez cały etap był piąty i z piątym czasem wpadł na metę. W klasyfikacji generalnej awansował na ósme miejsce, a do siódmego Marka Dąbrowskiego traci zaledwie pięć sekund. Kierowca Orlen Teamu debiutuje w tym roku w samochodzie. Do tej pory jedzie rewelacyjnie, w niedzielę spisał się nieco gorzej. Dojechał z 21. czasem, tracąc do Sainza 40 minut. 25. miejsce zajął Adam Małysz, co kosztowało go wypadnięcie z pierwszej dziesiątki. Na 15. miejsce awansował Martin Kaczmarski. Na siódmym etapie zajął 12. pozycję, wyrównując życiowy wynik na Dakarze.

Liderem jest Hiszpan Nani Roma, z ponadpółgodzinną przewagą nad Stephane'em Peterhanselem.

Zobacz wyniki VII etapu (samochody) ?

Zobacz klasyfikację generalną samochodów ?

Więcej o: