Grand Prix Belgii. Trzecie miejsce Kubicy. I trzy błędy Polaka

Robert Kubica wrócił w wielkim stylu! W emocjonującym wyścigu w trudnych warunkach mylił się rzadziej niż faworyci do mistrzostwa i stanął na podium obok dwóch liderów klasyfikacji generalnej - Lewisa Hamiltona i Marka Webbera.

Formuła 1 wystartowała po czterotygodniowej przerwie, przed którą Kubica miał słaby moment sezonu - w trzech wyścigach zdobył zaledwie sześć punktów. W trudnych warunkach na legendarnym i prowokującym do porywających Grand Prix torze Spa-Francorchamps Polak doprowadził renault do mety na trzecim miejscu - to jego trzecie podium w tym sezonie i 12. w karierze.

Jak doszło do tego nieoczekiwanego sukcesu?

Po pierwsze, kanał F, aerodynamiczną nowinkę, która pozwala szybciej jechać na prostych, nie tracąc docisku w zakrętach, Renault wprowadziło późno, ale jednak w doskonałym momencie. W Belgii, gdzie trasa jest połączeniem prostych z krętym środkowym sektorem, kanał F pozwalał zyskać nawet sekundę na okrążeniu, co kierowcy francuskiego zespołu skrzętnie wykorzystali.

Po drugie, błędy Kubicy nie były aż tak kosztowne. Ocierający się zwykle o perfekcję Polak tym razem w trzech sytuacjach tracił pozycje po własnych pomyłkach - na drugim okrążeniu pogubił się na słynnym łuku Eau Rouge i drugie miejsce, na które awansował na starcie, oddał Jensonowi Buttonowi w mclarenie.

- Lewis pojechał przede mną bardzo szeroko, ja zrobiłem to samo. Próbowałem osiągnąć wierzchołek zakrętu, ale na moment straciłem panowanie nad samochodem - tłumaczył Kubica. Niedługo potem, na czwartym okrążeniu, za szeroko pojechał w zakręcie La Source i stracił trzecią pozycję na rzecz Sebastiana Vettela. - Po zjeździe samochodu bezpieczeństwa miałem słabą przyczepność - zablokowałem najpierw przednie, a potem tylne koła - mówił Polak.

W końcu, na 36. kółku, Kubica "przestrzelił" zjazd na stanowisko przed garażem podczas zmiany opon. Stracił na tym kilka sekund i drugie miejsce na rzecz Marka Webbera. Zamieszanie tłumaczył tak: - Musiałem zmienić parę rzeczy na kierownicy pod kątem deszczowego ogumienia, zmienić ustawienia skrzydła. Nie mogłem tego zrobić na torze, bo było zbyt ślisko. Zdekoncentrowałem się trochę i kiedy uporałem się z guziczkami, było już za późno.

- Aleja serwisowa była mokra, co można było przewidzieć. Zablokowałem przednie koła i zgarnąłem kilku mechaników na przednie skrzydło. Mam nadzieję, że wszystko z nimi w porządku. Takie są wyścigi, jeden błąd i utrata pozycji - kiwał głową Kubica.

Każdy jego błąd miał miejsce podczas krótkich, ale intensywnych opadów, które tradycyjnie nawiedziły Ardeny w trakcie wyścigu - poza nimi Kubica pokazał jednak świetną, opanowaną jazdę i skończył wyścig na pozycji, z której startował. To wielki, nieoczekiwany sukces Polaka i Renault.

Szczególnie jeśli się zestawi ten wynik z możliwościami samochodu Polaka i kandydatów do mistrzostwa z Red Bulla, McLarena i Ferrari. Faworyci mieli w Belgii wielkie kłopoty - Fernando Alonso i Ferrari zaspali w kwalifikacjach i Hiszpan ruszał do wyścigu dopiero z 10. miejsca. Jadąc nerwowo, doświadczył kilku kolizji - najpierw z Rubensem Barrichello (zniszczony bolid i koniec wyścigu na drugim okrążeniu - nieudany jubileusz 300. Grand Prix), a potem ze ścianą. Sześć okrążeń przed końcem Alonso stanął w poprzek toru i skończył wyścig.

Webber zaczynał z pole position, ale na starcie miał kłopoty ze sprzęgłem i stracił pięć miejsc. W wyścigu długo jechał za Kubicą na piątej pozycji, ale potem wykorzystał pomyłkę Polaka oraz swojego kolegi z zespołu Vettela, który kolejny raz udowodnił, że nie zasługuje na mistrzostwo świata.

23-letni Niemiec po wyprzedzeniu Kubicy ostro nacierał na Jensona Buttona w mclarenie. Na 17. okrążeniu był tuż za nim. Zaczynał wyprzedzać, ale w rozpoczynającym się deszczu stracił panowanie nad samochodem i wbił się jego dziobem w bok mclarena. Samochód Buttona nie nadawał się do jazdy. Vettel zdążył zjechać do alei serwisowej i w końcu z problemami doczłapał się na metę na 15. pozycji.

- Zapalczywa natura Vettela popsuła jego sytuację w mistrzostwach rok temu, teraz dzieje się podobnie. On musi się uspokoić. Bierze udział w zbyt wielu kolizjach - mówił komentator BBC Martin Brundle. - Nie wiem, co chciał zrobić Sebastian - komentował zawiedziony Button. Vettel za przypadkowe spowodowanie wypadku dostał karę przejazdu przez boksy i kiedy ją wykonywał, mechanicy McLarena wyszli przed garaż i gestykulacją dali mu do zrozumienia, co myślą o takiej jeździe.

W końcówce wyścigu przeżyli drugi moment grozy - oto kiedy na 35. okrążeniu zaczęło poważnie padać, Hamilton stracił przyczepność, wypadł z toru na zakręcie Rivage, zwolnił na żużlu i niemal otarł się o stertę opon. Był bardzo bliski zakończenia wyścigu i podarowania pierwszego miejsca Kubicy...

Hamilton wyszedł jednak z opresji i wygrał wyścig, wracając na czoło klasyfikacji generalnej. Brytyjczyk był w ekstazie, bo jeszcze przed wyścigiem mówił, że marzy o zwycięstwie na legendarnym torze, co w F1 dotychczas mu się nie udawało. Hamilton przypomniał, że Grand Prix Belgii w 1996 roku było pierwszym, które oglądał na żywo.

Kubica startował w Belgii po raz czwarty i znów zrobił postęp - w 2007 roku był dziewiąty, a potem szósty, czwarty i teraz trzeci. - To był świetny weekend - mówił Polak. - Kanał F działa i mamy dużo lepszą formę niż w ostatnich wyścigach. Mam nadzieję, że ten trend się utrzyma.

Kolejne Grand Prix odbędzie się 10-12 września we Włoszech na torze Monza. - Trudno przewidywać, co będzie na tym torze - stwierdził Kubica. - Stosujemy tam inny poziom docisku i prawdopodobnie, niestety, nie będziemy korzystać z kanału F. Następny wyścig w Singapurze powinien być dla nas dobry, ale najważniejsze jest to, żebyśmy się rozwijali pod kątem przyszłego sezonu - zakończył Kubica.

 

Popełniłem błąd - przyznaje Kubica ?

Więcej o: