F1. Robert Kubica: Podjąłem decyzję o zjeździe, ale nie byliśmy gotowi na pit-stop

Robert Kubica zajął w GP Europy piąte miejsce. Tempo na początku wyścigu miał jednak na tyle dobre, że mógł liczyć na podium. Niestety, jego szanse pogrzebała neutralizacja na 10. okrążeniu, która doprowadziła do zamieszania w boksie Renault. - Sam podjąłem decyzję o zjeździe, ponieważ nie było czasu na żadną komunikację. Niestety, nie byliśmy gotowi do pit stopu - powiedział Polak po wyścigu.

Kubica bardzo dobrze wystartował do GP Europy. Na kilku pierwszych zakrętach przesunął się kosztem Marka Webbera na piątą pozycję (zaczynał z szóstego pola) i gonił jadące przed nim bolidy Ferrari. Tuż za nim czaił się Jenson Button z McLarena.

Na dziesiątym okrążeniu doszło do makabrycznego wypadku. Bolid Marka Webbera uderzył w tył samochodu Fina Heikki Kovalainena i został wyrzucony wysoko w powietrze. Australijczyk koziołkował, a w końcu z dużą siłą uderzył w barierę bezpieczeństwa. Na szczęście żadnemu z kierowców nic się nie stało. Na tor wjechał wtedy samochód bezpieczeństwa.

- Kiedy dojeżdżałem do ostatniego dohamowania, na wyświetlaczu pojawił mi się komunikat o wyjeździe samochodu bezpieczeństwa. Zahamowałem i nie wiedziałem, czy zjeżdżać czy nie. Sam podjąłem decyzję o zjeździe, ponieważ nie było czasu na żadną komunikację. Niestety, nie byliśmy gotowi do pit stopu - opowiadał po wyścigu portalowi f1.pl Kubica.

W wyniku problemów w boksie Polaka wyprzedził nie tylko Jenson Button, ale także Rubens Barrichello. Kubica wyjechał za to przed bolidami Ferrari i piątą pozycję utrzymał już do końca GP Europy.

Kubica opowiedział także o starcie, który był w jego wykonaniu niezwykle udany.

-Mi i Buttonowi udało się wyprzedzić Webbera, ja z lewej, a on po normalnej, wyścigowej linii. Po chwili wyprzedziłem także Buttona, więc znalazłem się przed nimi dwoma. Manewr dość spektakularny i udany, ale niestety, później nie udało nam się wykorzystać szczęścia, które mieliśmy - zakończył Polak.

Makabryczny wypadek Webbera ?

Więcej o: