F1. Kubica o Ferrari: Pewnie, pewnie, pewnie...

Z GP Chin Robert Kubica wracał samolotem teamu Ferrari. W przedziale dla VIP-ów Polaka zaczepił korespondent hiszpańskiej gazety AS. - Czy ta przysługa Ferrari jest pierwszym znakiem tego, że w przyszłym sezonie Alonso będzie miał nowego partnera? - zapytał. - Pewnie, pewnie, pewnie...odpowiedział Polak wywracając oczy.

Saga pod tytułem "Kubica w Ferrari" ciągnie się już od jakiegoś czasu. Wciąż pojawiają się plotki o rzekomym transferze do włoskiego teamu. Brytyjski ekspert F1 James Allen pisze na swoim blogu, że sytuacja Massy jest niepewna, wciąż nie ma przedłużonego kontraktu i cytuje Kubicę. - Jesteśmy z Fernando Alonso przyjaciółmi. Już raz, w BMW, byliśmy prawie kolegami z teamu. Więc możliwe, że kiedyś nimi faktycznie będziemy.

W wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego" Kubica mówi jednak. - Nie mam z nimi żadnego kontaktu, są to pogłoski. Dziennikarze musza mieć o czym pisać, więc wymyślili taką historię. Jest to bardzo miłe, jestem nawet dumny z tego, ale koncentruję się na pracy z Renault.

Z GP Chin z powodu wybuchu wulkanu na Islandii Polak nie mógł wrócić w normalnym terminie i w zwyczajowy sposób, gdyż zawieszono większość lotów nad Europą. W tej sytuacji Kubica, korzystając z uprzejmości Ferrari, poleciał samolotem tego teamu bezpośrednio do Włoch, gdyż w czwartek 22 kwietnia właśnie tam zaczyna się rajd Rally 1000 Miglia, który będzie inauguracją rajdowych mistrzostw Włoch i mistrzostw Europy. Polak wystartuje w nim w Renault Clio S1600.

W czasie lotu Kubicę zaczepił korespondent hiszpańskiej gazety AS. - Czy ta przysługa Ferrari jest pierwszym znakiem tego, że w przyszłym sezonie Alonso będzie miał nowego partnera? - zapytał. Polak spojrzał na niego i wywracając oczami ironicznie odpowiedział: pewnie, pewnie, pewnie...

Montezemolo chce Rossiego

Jak napisała hiszpańska "Marca" prezydent Ferrari Luce di Montezemolo jest zwolennikiem pomysłu, by zespoły miały trzech kierowców. - Dla takich teamów jak my czy McLaren byłoby to korzystne - powiedział. Wtedy trzeci fotel kierowcy prawdopodobnie przypadłby motocyklowemu mistrzowi Valentino Rossiemu. - Chciałbym zobaczyć, jak poradziłby sobie w Formule 1 - dodał Montezemolo.

Jak Kubica goni Red Bulla

Więcej o: