F1. O co może walczyć Robert Kubica w tym sezonie?

Po trzech wyścigach sezonu Robert Kubica traci tylko 9 punktów do prowadzącego w klasyfikacji Felipe Massy. O co może walczyć Polak w tym sezonie? Koncentrowanie się na dowożeniu punktów może być źródłem jego tegorocznych sukcesów - pisze Łukasz Cegliński.

W Wielką Niedzielę, po ukończeniu Grand Prix Malezji, na świetnej czwartej pozycji, Kubica mówił: - Przed weekendem czwarte miejsce wzięlibyśmy w ciemno. Szansę mamy tylko w takich wyścigach jak dwa ostatnie: kiedy czołówka popełnia błędy albo kwalifikuje się z tyłu.

Kubica znów był świetny! Otarł się o podium i to bez pomocy deszczu! W Malezji, tak jak tydzień wcześniej w Australii, Kubica takie szanse wykorzystał. Ma 30 pkt, jest na siódmym miejscu w klasyfikacji mistrzostw i pokazuje, że może być w tym roku kimś więcej niż najlepszym kierowcą środka stawki.

Pisząc w sobotniej "Gazecie" o Polaku, że jest bohaterem drugiego planu, który bezlitośnie skorzysta z pomyłek rywali w lepszych samochodach, że będzie dla nich groźny i na deszczu, i w upale, jakbyśmy przewidzieli to, co wydarzyło się na torze Sepang. W sobotnich kwalifikacjach oberwanie chmury całkiem zalało asfalt. Kubica pewnie prowadził renault w tych warunkach. Rywale w szybszych samochodach wypadali z toru, albo popełniali błędy decyzyjne. W niedzielę, kiedy opady Sepang ominęły, Polak na pierwszych metrach wyprzedził Nico Hulkenberga (Williams) i Adriana Sutila (Force India), którzy równać się z nim nie mogą. Zatrzymał się dopiero za dwoma red bullami i mercedesem.

Wydawało się, że Kubica ma szansę na podium - przez większość wyścigu żółte renault jechało 1,3-1,8 sekundy za Nico Rosbergiem, ale na 34. okrążeniu - po błędzie Niemca - było już tylko 0,6 sekundy za szarym mercedesem. Kubica nie miał jednak szansy na atak. - Musieliśmy odpuścić, bo mieliśmy problem z temperaturą wody. Był mały wyciek i musieliśmy bardziej myśleć o ukończeniu wyścigu i dowiezieniu punktów niż atakowaniu Nico - tłumaczył.

Koncentrowanie się na dowożeniu punktów może być źródłem tegorocznych sukcesów Kubicy. W czołówce klasyfikacji jest wielki ścisk, a dla kierowców takich jak Fernando Alonso, Jenson Button, Lewis Hamilton, Felipe Massa i Sebastian Vettel wszystko poza mistrzostwem będzie porażką. Szalona pogoń Alonso za Buttonem w Malezji, która zakończyła się przeszarżowaniem, awarią silnika i niedojechaniem do mety, pokazała, że w czołówce kalkulacji nie będzie.

Kubica, przed którym mistrzowskiego celu nikt nie stawiał, nie musi być aż tak bezkompromisowy. Brak zwycięstw nie będzie jednak oznaczał słabego sezonu, brak triumfów nie wykluczy miejsca w czołówce klasyfikacji mistrzostw. Kubica potrafi jeździć równo i regularnie zdobywać punkty - tak było przecież w 2008 r., kiedy BMW Sauber nie miało samochodu, który w normalnych warunkach stać było na zwycięstwa, ale mimo to Polak do przedostatniego wyścigu był w trójce kierowców mających matematyczne szanse na mistrzostwo.

Teraz o taki wynik będzie o wiele trudniej i hurraoptymizm pojawić się nie powinien. Są jednak podstawy do umiarkowanego optymizmu. Ludzie z Renault już pokazali - w odróżnieniu do pracowników korporacyjnego BMW Sauber - że obok systematycznej pracy nad poprawianiem samochodu, stać ich na odrobinę szaleństwa i znalezienie luk w skomplikowanych przepisach, od których często zależy sukces w Formule 1.

Na początku tego sezonu zespół zaryzykował zamontowanie tzw. ekstremalnego dyfuzora i choć Międzynarodowa Federacja Samochodowa ostatecznie nakazała jego modyfikację, to Renault należy się plus za konstrukcyjną brawurę. Kubica zaryzykował natomiast w sobotę przed trzecią sesją kwalifikacji, kiedy bezczelnie objechał bokiem Adriana Sutila ustawionego na początku kolejki przy wyjeździe z alei serwisowej. - Nie ma przepisu, który reguluje sprawę wyjazdu z alei serwisowej, więc uważam, że jest to dozwolone - mówił potem.

Jazda na czele w czasówce była bardzo ważna, bo lało tak, że samochody z przodu tworzyły fontanny pryskające wprost na rywali. Kubicy udało się tego uniknąć i fortel mógł zakończyć się nawet pole position. Wody na torze było jednak tak dużo, że sesję wstrzymano. Ostatecznie Polak startował z szóstej pozycji.

Dojechał czwarty i obok Hamiltona (z 20. miejsca przebił się na szóste), Massy (z 21. na siódme) oraz zwycięskiego Vettela był bohaterem wyścigu, tyle że cichszym. - Kubica przypomniał nam, że jest materiałem na mistrza, jeśli Renault powróci do swojej dawnej formy, albo jeśli przejdzie do Ferrari - powiedział o Polaku komentator BBC Martin Brundle.

Nic dodać, nic ująć.

Polak znów na ustach wszystkich: Kubica to geniusz, przyszły mistrz! ?

Więcej o: