Formuła 1. Na torze w Malezji będzie gorąco

Trzy dni przed pierwszymi treningami Grand Prix Malezji Robert Kubica apeluje: - Więcej rozsądku! Wcale nie jesteśmy tacy szybcy.

W Australii kibice Formuły 1 prześcigają się, by kupić, choćby za 150 tys. dol. mercedesa c63 AMG wypożyczonego przez Lewisa Hamiltona i zatrzymanego przez policję po pirackich wyczynach 25-letniego Brytyjczyka.

Niezwykłe przypadki samochodu i kierowcy na Fitzroy Street w Melbourne mogłyby być symbolem Grand Prix Australii, wyścigu dziwnego, nieprzewidywalnego i emocjonującego.

Złożyły się na to deszcz na starcie, szybkie wysychanie toru, gorączkowe myśli taktyków, co z tym fantem zrobić, charakterystyka toru ulicznego w Albert Park, dramatyczne okoliczności na pierwszym zakręcie oraz klasa zawodników - pamiętajmy, że wśród nich jest aż czterech mistrzów świata, najlepszych w 10 z ostatnich 11 sezonów F1. Jeden z nich, Fernando Alonso, przebił się w ciągu niecałych dwóch godzin wyścigu z 24 miejsca na czwarte. To też było elementem wielkiego widowiska.

Kubica znalazł się w australijskim chaosie wybornie. Nie przypadkiem udało mu się uniknąć zderzenia z Alonso i innymi bolidami na zakręcie nr 1. Jest na YouTube.com filmik z lotu ptaka pokazujący kunszt Polaka intuicyjnie omijającego przeszkody na pierwszych kilkuset metrach wyścigu. Potem skutecznie bronił się przed szarżującym Hamiltonem.

Za trzy dni treningi przed GP Malezji. Na torze Sepang wszystkie okoliczności zapewniające emocje w Australii mogą się powtórzyć, z wyjątkiem toru ulicznego i rześkiego jesiennego powietrza Melbourne.

Jedna okoliczność przemawia na niekorzyść Kubicy - jego renault ma znacznie lepszą przyczepność mechaniczną niż wywołaną aerodynamicznym dociskiem. Pierwsze było ważne na ulicach Melbourne, drugie jest ważne w wykoncypowanym torze w Malezji. W Australii Kubica mógł się w nieskończoność bronić przed szybszym McLarenem, w Malezji takiej szansy nie będzie. Jest tam więcej miejsc, gdzie można wyprzedzać, tor jest szerszy niż w Melbourne.

Druga przemawia na jego korzyść - renault jakimś cudem lepiej sprawuje się, gdy jest gorąco, a w Malezji jest nieludzko gorąco. Chodzi o dogrzanie opon, problem z którym zespół boryka się w kwalifikacjach. Nieutrzymujące odpowiedniej temperatury - ok. 100 st. C - gumy są mniej przyczepne. W czasie wyścigu się nagrzewają, ale w kwalifikacjach nie zdążają i bolid osiąga gorsze wyniki. Na podobne problemy narzeka Hamilton w mclarenie.

Pozostałe okoliczności są lub mogą być identyczne: w Malezji deszcz pada częściej niż w Australii, a najczęściej popołudniami. Wyścig na torze Sepang zacznie się wyjątkowo późno, bo o 16 (10 czasu polskiego), czyli idealnie w porze popołudniowego deszczyku. O 17 na torze może więc panować podniecający chaos.

Tylko że to wcale nie znaczy, że w związku z podobieństwami do Australii Kubica i w Malezji zajmie miejsce na podium. Bardzo ważne będzie - i bardzo niepewne - aby znaleźć się we właściwym miejscu toru o właściwej porze.

Tak jak w Australii.

Kubica złamał przepisy podczas GP Australii? 

Więcej o: