F1. Kubica złamał przepisy podczas GP Australii?

Robert Kubica w trakcie niedzielnego wyścigu w Melbourne złamał przepisy - sugeruje portal planet-f1.com. Polski kierowca, który na metę dojechał jako drugi, podczas wymiany opon w boksie, został wypuszczony tuż przed bolidem Pedro de la Rosy z Saubera. Odległość pomiędzy nimi powinna za to wynosić co najmniej 30 metrów.

Więcej na portalu planet-f1.com ?

Podczas jednego z okrążeń pięciu kierowców zjechało do boksu, by wymienić opony. Odbywało się to w trudnych warunkach, po deszczu i związanym z tym zamieszaniu na początku wyścigu. Wśród nich byli Lewis Hamilton, Felipe Massa, Nico Rosberg oraz Rubens Barrichello. Według planet-f1.com w padoku przed każdym bolidem powinna być 55-metrowa strefa, w którą nie może wjechać inny zawodnik. W Melbourne odległość tę zredukowano do 30 metrów.

Strefa ta jest konieczna, by pojazd mógł swobodnie wyjechać z boksu na tor. Renault tymczasem wypuściło swojego kierowcę tuż przed bolidem Pedro de la Rosy, dzięki czemu Polakowi udało się wyprzedzić Felipę Massę z Ferrari.

Zasada dotycząca odstępu między bolidami nie znajduje się jednak w Sporting Regulations czyli przepisach dotyczących wyścigów. Jest elementem rekomendacji dla sędziów i stewardów. W przepisach zawarto jedynie zalecenie, by bolid wyjeżdżał z pit stopu wtedy, gdy jest to bezpieczne. Mówi o tym punkt 23.1 j. przepisów. I właśnie na jego podstawie Kubica mógłby zostać ukarany.

Zagrywka Renault umknęła jednak uwadze sędziów lub uznali oni, że w takich warunkach jest to dopuszczalne. Gdyby Polak został ukarany, pozbawiłoby go to pierwszego podium w tym sezonie. Prawdopodobną karą byłby przejazd przez pit lane.

Portal planet-f1.com mimo zastrzeżeń docenia też klasę Kubicy. Nazywa go jednym z wygranych wyścigu.

Kubica na podium! Udowodnił, że jest jednym z najlepszych kierowców świata! Robert Kubica: > O podium w Australii mówiłem już dawno temu

Więcej o: