F1. Polska prasa po Bahrajnie, czyli przeminęło z dymem

Robert Kubica miał szansę na punktowane miejsce w Grand Prix Bahrajnu, ale po kolizji z Adrianem Sutilem spadł na koniec stawki i zdołał przebić się tylko na 11. pozycję - pierwszą, za którą nie dostaje się punktów. "Przeminęło z dymem" - trafnie zatytułowała relację z wyścigu "Rzeczpospolita".

Wyścig w Bahrajnie wygrało Ferrari - pierwszy był Fernando Alonso, a drugi Felipe Massa. Trzecie miejsce zajął Lewis Hamilton z McLarena. Kolejny wyścig odbędzie się 28 marca w Australii.

"Gazeta Wyborcza": Pustynna katastrofa, a nie burza

"Kubica ruszył ze startu wspaniale, ściął w prawo w kierunku wewnętrznej linii toru, wbił się w grupę przed nim, wyjechał na lepszym miejscu, kiedy wybuchnął przed nim kłąb dymu z samochodu Marka Webbera. W tej zasłonie dymnej, w renault odbijającego w bok Polaka uderzył Adrian Sutil w bolidzie Force India, także zdezorientowany dymem. - Nic nie widziałem. Widoczność zero - mówił Polak. Samochody obydwu kierowców obróciły się tyłem do kierunku jazdy. Polak wylądował na 21. pozycji, musiał przepuścić wszystkich obrócić się i dopiero jechać dalej. W tym momencie wyścig był dla Polaka praktycznie stracony. Gorzej być nie mogło."

"Przegląd Sportowy": Punkty zniknęły w dymie

"Walka o czołową dziesiątkę dla Roberta Kubicy zakończyła się już na drugim zakręcie. Po kolizji z Adrianem Sutilem Polak spadł na koniec stawki. Podczas wyścigu przebił się na 11. pozycję - pierwszą, za którą nie przyznaje się punktu. [...] Po zostawieniu bolidu w parku zamkniętym Kubica długo nie wychodził z garażu kontroli technicznej. W końcu w przemoczonym kombinezonie pojawił się na telewizyjnym wywiadzie i po dwóch krótkich wypowiedziach na chwilę się oddalił. Parę metrów dalej zmęczony walką w 40-stopniowym upale kierowca usiadł pod ścianą tunelu, a kiedy wstał, na szarym betonie został szeroki ciemny ślad potu. Wyścig w Bahrajnie był dla niego nie tylko bardzo wyczerpujący, ale i frustrujący."

"Rzeczpospolita": Przeminęło z dymem

Robert Kubica (Renault) stracił szansę na zdobycie punktów już chwilę po starcie. Startował z dziewiątego pola. Wpadł w pierwsze zakręty tuż za Markiem Webberem. Nagle z samochodu Australijczyka strzeliła chmura dymu prosto w twarz Polaka. - Przed startem mamy w silniku trochę wyższy poziom oleju i nadmiar może wyciec na wydech - tłumaczył Kubica. Nigdy nie wiadomo, czy dym nie jest oznaką poważnej usterki, po której kierowca zwolni lub się zatrzyma, dlatego Kubica odbił w lewo, wprost pod koła Adriana Sutila. Kierowca Force India uderzył w tylne koło Polaka i obaj się obrócili. Spadli na koniec grupy.

"Fakt": Kubica pokazał charakter

"Miał walczyć o punkty, które w tym sezonie zdobywa aż 10 kierowców, ale stracił na nie szanse po kolizji z Sutilem. W pierwszym zakręcie z silnika Marka Webbera zaczęły wydobywać się kłęby dymu. Polak i Niemiec mieli ograniczoną widoczność, zderzyli się ze sobą, zakręcili "bączki" i spadli na koniec stawki. Po pierwszym okrążeniu Kubica był 21. i tracił do Vettela aż 16 sekund, ale potem pojechał bezbłędnie. Pokazał charakter wyprzedzając na torze Sebastiana Buemi i Pedro de la Rosę. Do mety dojechał na 11. pozycji. Punktu nie zdobył, ale zasłużył na słowa uznania."

"Super Express": Puścili Kubicę z dymem

"To jakaś niewiarygodna seria. Robert Kubica po raz czwarty z rzędu nie ze swojej winy nie zdobył punktów w inauguracyjnym wyścigu sezonu. Tym razem załatwili go Mark Webber z Red Bulla i Adrian Sutil z Force India. Polak ukończył zawody na 11. miejscu. [...] To kolejny koszmar naszego kierowcy na inaugurację sezonu. Rok temu jechał po zwycięstwo, kiedy staranował go Sebastian Vettel. W 2008 roku w bolid Polaka wjechał Kazuki Nakajima, a rok wcześniej w jego samochodzie nawaliła skrzynia biegów."

"Dziennik Gazeta Prawna": Ferrari otworzyło sezon dubletem

"Dla Renault ten wyścig był pod wieloma względami debiutem - zupełnie nowa sytuacja własnościowa w teamie, nowy zestaw kierowców, nowi sponsorzy. Niestety nie był to debiut udany. Kubica w kwalifikacjach wywalczył 9. miejsce, startował z piątej linii i zrobił to sprawnie. Niestety na wyjściu z pierwszego zakrętu w chmurze dymu, jaka wydostała się spod kół jednego z bolidów w Polaka wjechał Adrian Sutil z Force India. W rezultacie obaj znaleźli się na szarym końcu. Kubica pracowicie odrabiał straty, w miarę jak bolid wypalał paliwo i stawał się coraz lżejszy, notował nawet rekordy okrążeń. Z 21. miejsca zdołał się przebić na 11. Potem stracił szybkość."

"Polska The Times": Żółty szerszeń Kubicy rozczarował

Bolidy Renault w tym sezonie miały przypominać żółte szerszenie. Mają podobne barwy, zespół chciał kąsać najlepszych i śmigać w okolicach podium. Na razie Renault bliżej do Srebrnego Szerszenia inspektora Clouseau w "Różowej Panterze". Tyle że poczciwy citroen 2CV nigdy nie aspirował do miana demona prędkości, a zespół Roberta Kubicy marzy o rozwijaniu imponujących szybkości na torze. W Bahrajnie sny o punktach trzeba było odłożyć, choć to nie maszyna zawiniła, tylko dramatyczne wydarzenia na torze. Robertowi brakowało niewiele, był 11., w tym sezonie jedno oczko do klasyfikacji generalnej można uszczknąć już dzięki zajęciu 10. lokaty. Na wynik krakowskiego kierowcy miał także wpływ pechowy początek."

Europa chwali Alonso, ale narzeka na nudny wyścig