Robert Kubica: Kręta droga, a my bez hamulców

Robert Kubica i Michał Kuśnierz zakończyli pierwszy dzień Rallye du Var na 39 miejscu w klasyfikacji generalnej i 14 w klasie R3. Polacy mieli kłopoty z hamulcami i ponadto złapali 30 sekund kary za spóźnienie na punkt kontroli czasu. A wszystko przez dodatkowe lampy na samochodzie...

- Ostatni odcinek jechaliśmy praktycznie bez hamulców. Możecie sobie wyobrazić, jak się jedzie po tak krętej trasie bez hamulców. Było ciężko, ale do tej pory wszystko przebiegało w miarę gładko i mamy nadzieję, że jutro będzie lepiej - powiedział Kubica na mecie etapu.

Polacy rozpoczęli rajd od uzyskania 21. czasu w "generalce" i ósmego w klasie R3 na liczącym 8 kilometrów długości oesie Le Canadel. Nie padało, ale nawierzchnia była wilgotna. Mogło być dużo lepiej, gdyby założyli właściwe opony.

- Popełniliśmy błąd przy doborze opon. Nie wiedzieliśmy, że jest mokro, i pojechaliśmy na zbyt twardym ogumieniu. Koledzy z zespołu jechali na miękkich oponach - tłumaczył w strefie serwisowej Michał Kuśnierz, pilot Kubicy.

Na drugiej próbie, dwa razy dłuższej od pierwszego odcinka, Kubica i Kuśnierz zostali sklasyfikowani na 25. miejscu w klasyfikacji generalnej i ósmym w R3. Pod koniec tej próby zaczęły się problemy z hamulcami w Clio Polaków. Później okazało się, że były one spowodowane dodatkowymi lampami zamontowanymi na masce. Pomagają one kierowcom na nocnych oesach.

Pięć kilometrów przed metą całkowicie straciliśmy hamulec - opowiada Kuśnierz. - Przed nocnymi odcinkami lampy montowane są na masce w taki sposób, że blokują dopływ powietrza do wlotów chłodzących hamulce.

Następny odcinek Polacy przejechali zatem bez hamulców, na światłach awaryjnych.

Więcej o wrażeniach Kubicy z rajdu na F1.pl ?

Więcej o: