Kubica bolidem po torze kartingowym

W piątek pierwsze treningi przed niedzielnym Grand Prix Węgier na Hungaroring. - Lubię ten tor, czuję, jakbym jeździł po torze kartingowym - mówi Nelson Piquet z Renault. Akurat Robert Kubica gokartem jeździł niedawno

Hungaroring zbudowano pod Budapesztem wtedy, kiedy Węgry za Janosa Kadara chciały być trochę jak Zachód, ale koniecznie za mniejsze pieniądze. Ten tor jest właśnie taki. Za wąski, za krótki, za kręty, za wolny, ale za to tani.

Nie tylko Piquet tak myśli o Hungaroringu. Fernando Alonso (Renault) w wywiadzie dla f1.pl też rzucił porównanie do gokartów. Niemal wszyscy kierowcy F1 zaczynali karierę od tych małych maszyn i zawsze wypowiadają się na ich temat z sentymentem.

Kubica był w czwartek zaproszony na oficjalną konferencję przed GP Węgier: - Ten tor albo lubisz, albo nie. Nie ma niczego pośrodku - powiedział Polak, który tu zobaczył pierwszy wyścig Formuły 1 na żywo i tu debiutował w 2006 roku (był siódmy, potem został zdyskwalifikowany za zbyt lekki bolid).

Akurat Polakowi "gokartowa" specyfika Hungaroringu przeszkadzać nie powinna. Przez dwa dni ośmiu byłych i aktualnych kierowców Formuły 1 ścigało się na jego zaproszenie gokartami i Kubica był w czwartek zasypywany pytaniami o tę imprezę.

- Miała być zabawa, ale gdy się spotykają kierowcy, zawsze któryś z nich chce być szybszy od innych. Najszybszy był Michael Schumacher, Tonio Liuzzi był szybki. Ja też nie byłem zły - śmiał się Kubica, który przecież wystawia do mistrzostw świata własną drużynę kartingową.

Na Hungaroringu od piątku będzie prawdopodobnie mniej przyjemna atmosfera, przynajmniej dla zespołu BMW-Sauber. - Rok i dwa lata temu zdobyłem w Grand Prix Węgier punkty, ale ani razu nie wykorzystałem 100 proc. możliwości swoich i bolidu. A teraz mam najmniejszą szansę, żeby odnieść sukces. Więc liczę po prostu na dobry wyścig, nic więcej - przyznaje Kubica.

Swoją ekipę kartingową ma też kierowca Ferrari Kimi Raikkonen, ale on akurat mało koncentruje się na grand Prix Węgier. W przyszłym tygodniu czeka go Rajd Finlandii. Niedawno testował swojego rajdowego fiata w okolicach Jyrvaskyla. - Moje notatki na Rajd Finlandii robi pilot, który jeździł z Tommi Makkinenem. Więc skoro Tommi przeżył to i ja przeżyję - powiedział na konferencji prasowej Raikkonen. Kaj Lindtroem nie tylko robił notatki Kimiemu, ale również będzie pilotem mistrza świata F1 sprzed dwóch lat.

Kubica i Raikkonen mają minimalne szanse na triumf na Hungaroringu (choć Fin zdecydowanie większe od Polaka), bo ich zespoły odstają od czołówki F1 - Jensona Buttona i Rubensa Barichello w Brawn GP, czy kierowców Red Bulla Sebastiana Vettela i Marka Webbera. Zapewne odliczają tylko dni do ponownego skoku w bok. Pit Stop: Hungaroring wyjątkowo niewygodny dla BMW