Kubica powinien pomyśleć o zmianie zespołu

Po trzech tygodniach nowego sezonu okazało się poniewczasie, że nieprzemyślanym pomysłem było wyjechanie niemal nowym samochodem BMW już w styczniu w Walencji na pierwsze testy - pisze z Szanghaju korespondent Sport.pl i "Gazety Wyborczej" Radosław Leniarski. - Szansa na podium mistrzostw świata może się nie powtórzyć, chyba, że w innym zespole - dodaje.

Zczuba.tv: Zobacz kraksę Kubicy z Trullim >

Wtedy w Walencji, wszyscy - a ja w pierwszym szeregu - cieszyli się, że zespół najwięcej czasu spędził nad udoskonalaniem samochodu, i że najdłużej pracował nad projektem - pisze Leniarski.

Tymczasem w dobie tak rewolucyjnych zmian chyba lepiej było z tym zaczekać, popracować dłużej w studiach, w tunelach, z pomocą swojego superkomputera Albert i wymyślić jakiś lepszy pomysł na szybszy samochód

Bo jaki zespół pokazał samochód jako ostatni? Brawn GP. Jako przedostatni - nie licząc najsłabszych Force India i Toro Rosso? Red Bull. Który zdecydował się na późny, ostatni test, tuż przed początkiem sezonu? McLaren - właśnie wtedy założył po raz pierwszy podwójny dyfuzor zastosowany w Chinach, ściągnięty od Brawn GP. Niestety, ten tok rozumowania prowadzi do niewesołej konkluzji.

Szansa Kubicy na zajęcie miejsca na podium klasyfikacji kierowców, realna w zeszłym roku, nie wsparta wysiłkiem zespołu, a nawet zaprzepaszczona, gdy Nick Heidfeld nie ustąpił Kubicy miejsca w jednym z wyścigów i w związku z tym Polakowi na koniec sezonu zabrakło jednego punktu do podium, może się nie powtórzyć. Chyba, że w zespole, który potrafi reagować szybciej - wnioskuje Radosław Leniarski. Korespondencja z Chin: Kubica wyczerpał już limit pecha w tym sezonie

Robert Kubica o GP Chin: To była improwizacja ?