GP Szanghaju: Deszcz dla Roberta Kubicy, ale czy ratunkowy?

Na torze w Szanghaju pada już drobny deszcz, ale czy ten deszcz zamieni się w ulewę, która może uratować Roberta Kubicę? - Może jakiś Chińczyk wyjdzie na tor, to stawka się wyrówna - żartuje sarkastycznie Polak, który w kwalifikacjach miał 18 czas.

Kwalifikacje do GP Szanghaju - zobacz na Zczuba.tv ?

Prognozy mówią, że w czasie trzeciego wyścigu sezonu - Grand Prix Chin w Szanghaju - może kropić. Ale na to, że gigantyczna chmura deszczu przesunie się znad południowych Chin nad okolice Szanghaju, jest wykluczona - przewidywali meteorolodzy. Jednak, po godzinie przerwy, zaczął padać nie kapuśniaczek, ale drobny deszcz, choć do ulewy jeszcze bardzo daleko.

Kubica, który wystartuje do wyścigu z 17 miejsca (o pięć miejsc na 19. przesunięto Timo Glocka z Toyoty, za zmianę skrzyni biegów), katastrofalnej, najgorszej w całej karierze pozycji, może tylko modlić się o jeszcze większy deszcz. Tylko niespodziewane wydarzenia na torze mogę zmienić na lepsze jego położenie, bo gorszych miejsc pozostało niewiele.

Jednak nawet deszcz może nie pomóc Kubicy. W sobotę sam powiedział: - Mamy bardzo słabą przyczepność na suchym torze. Na mokrym będzie taka sama, a nawet gorsza. Może jakiś Chińczyk wyjdzie na tor, to wtedy wyrówna się stawka.

W deszczu Polak jeździ w kartkę. Potrafi pojechał wspaniale jak w Monako w 2008 roku i potrafi popełnić prosty błąd jak w Grand Prix Wielkiej Brytanii na torze Silverstone. Potrafi też pojedynkować się w najlepszym stylu dysponując o wiele gorszym samochodem, jak podczas ulewy w 2007 roku na Grand Prix Japonii z Felipe Massą z Ferrari.

Polak wystartuje do Grand Prix Chin bez systemu KERS, bez żadnego unowocześnienia, czyli identycznym samochodem jak w Australii. W tym czasie przeciwnicy zbroja się na potęgę. Nowe części przywiózł McLaren, rozwija się coraz szybciej Red Bull, którego kierowca Sebastian Vettel zajął pole position. Nowy dyfuzor zastosował Renault. Kubica mówi, że teraz nawet samochody Toro Rosso są lepsze.

Początek wyścigu o 15 czasu lokalnego, czyli 9. czasu polskiego.

GP Szanghaju: Robert Kubica może liczyć - tylko na cud  ?