Wyciek, który zatrzymał Kubicę w wariackim wyścigu

- Jechałem, dopóki nie zapalił mi się bolid - powiedział Robert Kubica po starcie w Malezji. Awaria silnika pozwoliła mu na zaledwie trzy okrążenia. Wygrał znów Jenson Button

Zczuba.tv: Zobacz awarię Kubicy w GP Malezji ?

Grand Prix Malezji skończyło się dla Kubicy na okrążeniu rozgrzewkowym. - Słyszę jakieś dziwne dźwięki wydobywające się z silnika! - alarmował przez radio inżyniera. - Od razu spytałem kierowców czy chcą, abym uczestniczył w starcie - dodał Kubica po wyścigu.

Zespół nie nakazał Polakowi powrotu do boksów. A ten był bezradny - zanim w ogóle ruszył się ze swojego szóstego pola startowego, przed nim byli już rywale z końca stawki. Na trzecim okrążeniu Polak zjechał na pobocze i wyszedł z samochodu. Z silnika wydobywały się płomienie.

- Maszyna nie reagowała na pedał gazu. Wstępne analizy wskazują na wyciek w systemie pneumatycznym - powiedział po wyścigu szef BMW Sauber Mario Theissen.

Wraca koszmar z sezonu 2007. Kubicy będzie ciężko dogonić czołówkę

Kubica miał pecha. Silniki BMW w ostatnich latach psuły się rzadko, a jeśli już, to nie były to usterki powodujące przedwczesne zakończenie wyścigu. Poprzedni taki przypadek to GP USA w 2006 roku, kiedy zepsuł się silnik Jacquesa Villeneuve'a. Kilka tygodni później zastąpił go Kubica i za jego "kadencji" w zespole takich kłopotów nie było. Choć rok 2007 Polak spisał na straty ze względu na awaryjną skrzynię biegów.

Kiedy Polak wysiadał z samochodu, w czołówce było już po pierwszych przetasowaniach. Znakomicie wystartował Nico Rosberg (Williams), który awansował na pierwsze miejsce, ale ruszającego z pole position Buttona (Brawn) wyprzedzili także Jarno Trulli (Toyota) i Fernando Alonso (Renault). Button z tym ostatnim sobie poradził, ale Rosberga i Trullego wyprzedził dopiero dzięki późniejszemu tankowaniu. Do czołówki wrócił też Rubens Barrichello (Brawn), który na starcie został cofnięty o pięć miejsc za wymianę skrzyni biegów.

Na torze było dużo walki - Mark Webber z Red Bulla widowiskowo ścigał się z Alonso, Hiszpan musiał bronić się przed Barrichello, ładnie atakowali się Webber z Hamiltonem. Liczył się KERS (Alonso, Hamilton), ale i inteligentne planowanie walki na kolejnych zakrętach (Webber, Hamilton). Nad wszystkim wisiały jednak czarne chmury i deszcz. W momencie startu monsunowa ulewa była kwestią czasu. Istotna stała się prognoza pogody - kto miał dokładniejszą, ten zachowywał więcej szans na zwycięstwo. Błąd popełniło Ferrari. Zaryzykowało i zbyt wcześnie założyło opony na deszcz Kimiemu Raikkonenowi. Fin przez kilka okrążeń jechał dużo wolniej, a kiedy naprawdę zaczęło padać, jego gumy były kompletnie zdarte. Ostatecznie zajął 14. miejsce.

Nieco później niż Raikkonenowi opony na deszcz założono Nickowi Heidfeldowi. Partner Kubicy startował z 10. pozycji bardzo obciążonym bolidem i liczył właśnie na deszcz. Po zmianie opon Niemiec zwolnił i był bliski powrotu do alei serwisowej po gumy przejściowe, które na wilgotnym, ale nie zalanym wodą asfalcie pozwalały jechać szybciej. - Ale 200 metrów przed zjazdem krzyknąłem: "Nie zjeżdżam, zostaję na torze! Zaczyna mocno padać" - relacjonował Heidfeld. Niemiec w boksie był tylko raz i dzięki temu zakończył wyścig na drugim miejscu.

Wygrał, podobnie jak tydzień wcześniej w Australii, Button, który poza startem jechał równo i nie ryzykował ze zmianą opon. - To był wariacki wyścig - podsumował Brytyjczyk, który wygraną świętował... siedząc w stojącym bolidzie.

Deszcz był bowiem tak wielki, że organizatorzy przerwali wyścig po 32 okrążeniach - kierowcy wypadali wówczas z trasy jadąc powoli za samochodem bezpieczeństwa. Przed kilkadziesiąt minut rozważano wznowienie, ale było już zbyt późno. W Malezji była już niemal 19 i robiło się ciemno, a na dodatek w myśl przepisu o maksymalnie dwugodzinnym wyścigu, zawodów i tak nie można byłoby dokończyć. Ponieważ kierowcy przejechali mniej niż 75 proc. dystansu, przyznano im po połowie punktów.

Kolejny wyścig - Grand Prix Chin w Szanghaju - odbędzie się w 17-19 kwietnia.

Końcowe wyścigi GP Malezji:

Nie ukończyli wyścigu:

Kubica zdradza: Pytałem czy chcą bym w ogóle startował - czytaj tutaj ?